Tusk i prawica, jak wesz – po expose

 

Expose Donalda Tuska na szczęście nie było porywające, ale może być punktem zwrotnym dla PO. Ewidentnie Tusk się nie skończył, to czas nadziei Kaczyńskiego dobiega końca i parapremiera Piotra Glińskiego. Prezes PiS dał nogę, bo najlepiej mu się debatuje ze sobą.

 

Tusk dał nam wiarę, że jeszcze raz przejdziemy kryzys suchą stopą. Przypomniał, iż Polska jako jedyny kraj w UE osiągnęła 18% wzrostu gospodarczego w czasie 5. lat kryzysu, gdy pozostałe (niemal wszystkie: w okolicach zera).

 

Czego Polacy teraz potrzebują? Głównie wiary w siebie i optymizmu. A co daje opozycja? Czarnowidztwo. Gdy nasz wewnętrzny projektor postawi na miejscu Tuska kogokolwiek – Kaczyńskiego, Palikota, czy Millera – idę o zakład, że circa 80% Polakom w oczach się pociemnieje.

 

Premier zaserwował odpowiednią dawkę populizmu, ale w tym dobrym znaczeniu (naszym nieukom przypominam, że pierwotne znaczenie demokratycznego populizmu to: głos ludu), polityka jest robiona dla zwykłych ludzi. Jeszcze raz Tusk okazał się sprawnym mówca. Nie powiedział w górnolotnym stylu: Polakom, wszystkim, biednym, bogatym. Ale: zwykłym.

 

Pieniądze mają się znaleźć na inwestycje. I zastrzelił całą opozycję polityką prorodzinną: roczne macierzyńskie.

 

Teraz dojdą szczegóły (kolejno ministrowie będą prezentować rozwiązania podane przez Tuska), choć i tych dzisiaj wyjątkowo dużo usłyszeliśmy, jak na  expose i dyskusję, w której premier z łatwością rozprawiał się ze swoimi przeciwnikami.

 

Expose niczego nie załatwia. Uzmysławia jednak w jakim jesteśmy miejscu. Przede wszystkim obecny premier nie ma żadnej alternatywy. Tusk, Tusk i długo, długo nikt.Co też nie jest optymistyczne: marniutkie jak bibułka mamy elity polityczne. Lewicy wcale nie ma, jest tylko natarczywa jak wesz prawica. A z z nią Tusk powinien dać sobie radę.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.