Żebrak Kaczyński

 

Jarosław Kaczyński już dawno wybrał swoje miejsce w polityce. Pod kancelarią Donalda Tuska w Alejach Ujazdowskich.

 

Media przyzwyczaiły Polaków do tego, że to miejsce dla takich żebraków, jak prezes PiS.

 

Znowu będzie żebrał o władzę. Nie potrafi politycznie na nią zapracować, bo ma nierówno pod sufitem („zbrodnia niesłychana”).

 

Tym razem wybiera się na II Marsz Niepodległości. Równo fajczy się umysł Kaczyńskiego, aby w rocznicę stanu wojennego czcić Wojciecha Jaruzelskiego, który nie chciał go nawet internować. Towarzyszyć mu będzie inny tchórz – o. Rydzyk.

 

Dwa żebraki. Jeden żebrze o władzę, drugi żebrze na tacę i multipleks cyfrowy. Godni siebie.

Impotent Kaczyński straszy Arłukowicza

 

Z Jarosławem Kaczyńskim jest ten problem, że na wszystkim się zna.

 

Na robieniu dzieci. Nikt nie wie, czy mu portki spadły w obecności nagiej kobiety.

 

Na zdrowiu się zna. Świadczy o tym jego szczęka z pieńkami zębów. A także psychiatra, u którego Polacy winni zamówić mu wizytę, ale ten ciągle czmycha od ośrodka zamkniętego, gdzie winien wśród gumowych ścian prowadzić swoje patriotyczne przemyślenia.

 

Zaczął prezes PiS strofować ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza w sprawie Centrum Zdrowia Dziecka. Dał mu tydzień na „poprawienie się”. Tak oto do swojej smoleńskiej polityki (za śmierć brata Lecha odpowiada Jarosław, który pchnął mizerotę do polityki) wprzągł dzieci.

 

Kaczyński nie ma żadnego poczucia moralności i przyzwoitości, gdy był premierem w niesławnej IV RP wysyłał lekarzy w kamasze, a pielęgniarki zagłuszał. Dzisiaj za in vitro chce karać więzieniem.

 

Ten nieudany egzemplarz człowieka i polityka, któremu Bozia nic nie dała, ani rozumu, ani wzrostu, jest tylko w stanie produkować nienawiść, jak to zadziałało u Brunona K., niedoszłego zamachowca i Grzegorza Brauna, przyszłego zabójcy trzech tuzina dziennikarzy „Gazety Wyborczej” i TVN.

 

Impotent intelektualny i seksualny może się bawić Piotrem Glińskim, ale nie ministrem rządu polskiego. Polska to nie Burkina Faso.

Ekshumować Lecha Kaczyńskiego

 

Jarosława Kaczyńskiego należy wspierać, aby wreszcie ekshumował brata. Może przestanie bajdurzyć o zamachu, wybuchach na pokładzie tupolewa, trotylu i „zbrodni niesłychanej”.

 

Do tego aktu ekshumacji niech weźmie ze sobą na Wawel Antoniego Macierewicza, który ma nos do tych spraw. Niech wreszcie obwącha ciało Lecha Kaczyńskiego i stwierdzi przy świadkach, czy zalatuje jakimś prochem, trotylem i innym badziewiem.

 

Mogą jeszcze dobrać, jako straż przyboczną, Błaszczaka i Hofmana. Po obwąchaniu i stwierdzeniu, co potrzeba, włożyć z powrotem ciało do trumny, którą powyższa czwórka winna zarzucić na ramiona i wynocha z nekropolii królów polskich.

 

Dosyć polityków pokroju „badziewie” w Polsce. Ten kraj jest dla Polaków, a nie dla badziewiaków.

Kaczyński do krasnali!

 

Była gwiazda PiS, Kazimierz Marcinkiewicz, nigdy nie był za bystry. Do polityki dostał się kuchennymi drzwiami. Potrafił to wykorzystać. Sam jest świetnym PR-owcem. W pewnym momencie zagrażał obydwóm Kaczyńskim, gdyż przebijał ich popularnością. Skończył, jak skończył – w ramionach Isabel.

 

Jarosława Kaczyńskiego dobrze zna, zaznał z jego strony goryczy poniżenia, gdy został odwołany z funkcji premiera w momencie największej popularności. Marcinkiewicz ocenia, że naczelny cel prezesa PiS: Wsadzić do więzienia Donalda Tuska.

 

Kaczyński o tym nie wie – bo skąd? – że nigdy to mu się nie uda. Akt zemsty poniża każdego człowieka. Kaczyński sam siebie poniża. Poniża też swego nieżyjącego brata.

 

Kaczyński w poniżaniu jest mistrzem. To jest Polska, to jest polityka. Prywatne sprawy niech załatwia na swoim podwórku. Kastet na dłoń i hurra na Tuska.

 

Kaczyński już nigdy nie dojdzie do władzy. A gdyby mu psim swędem to się udało (kryzys ma swoje irracjonalne prawa), Polacy nie pozwolą wsadzić do więzienia Tuska. Za kratami szybciej wyląduje prezes PiS – ot, choćby za IV RP, wniosek w Sejmie został złożony.

 

Kaczyński w kazamatach wśród krasnali – to jego miejsce!

 

Zakwakany Gowin

 

 

 

Jarosław Gowin kompletnie się pogubił – jako minister i jako polityk. Wydał na siebie wyrok, w najbliższym czasie winien być usunięty z rządu.

 

Można było się łudzić, że jako nie prawnik będzie miał świeże spojrzenie na resort sprawiedliwości, od początku jednak zaliczał wpadki merytoryczne w prawie i polityczne.

 

Dlatego taki ktoś, jak Mariusz Błaszczak – który przy kasie w „Biedronce” nie mógłby pracować, pomyliłby klawisze przy kasie fiskalnej – może stwierdzić: - Gowin może trafi pod skrzydła PiS.

 

Dopowiedzmy: te skrzydła to skrzydła kaczki, spod których dobywają się piskliwe dźwięki „kwa-kwa-kwa”.

 

Niewiele w nich sensu, tak jakby Błaszczaka stać było na jakikolwiek sens. Darmozjad, który żyje za pieniądze Polaków. Błaszczak – uosobienie lenia, a przy tym wygląda jak zmokła kura.

 

Gowin idzie na zatracenie. A do tego doprowadzi spotkanie z Jarosławem Kaczyńskim, gdzie zostanie zakwakany. I nie będzie do odróżnienia: Gowin od Błaszczaka.

Kim jest polski Breivik?

Brunon K., który chciał dokonać zamachu na prezydenta, premiera i posłów to dojrzały 45-letni mężczyzna, Jest pracownikiem wydziału chemii  Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie.

 

Wydawałoby się – jednostka inteligentna. Premiera Donalda Tuska nazywał: ”Niestety Rudy bandyta zakazał mi to ustawą prawną jakieś 6 miesięcy temu i teraz grozi mi za to aż 5 lat. Nawet za komuny czegoś POdobnego nie było”.

 

Skąd znamy ten język nienawiści, prawda?

 

Brunon K. w latach 2002-05 był członkiem duszpasterstwa akademickiego „Beczka” w Krakowie. Następna przyjemna informacja. Pewnie uczestniczył w marszach „w obronie TV Trwam”.

 

Jego żona jest biologiem. Według źródeł „Gazety Wyborczej”, to ona poinformowała służby o niepokojących zachowaniach męża. Zaczął bowiem ją wypytywać o możliwość rozpylenia środków bakteriobójczych w dużej ilości – tak, by wywołać panikę i zatruć dużą liczbę osób. Czytaj więcej

 

Krótką charakterystykę polityczną podał przedstawiciel Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie”, która opisuje „zbożne zamiary” niedoszłego zamachowca: - Uważał, że aktualna sytuacja społeczna i gospodarcza w naszym kraju zmierza w złą stronę z uwagi na fakt, że w zasadzie wszystkie stanowiska rządowe, władcze i władzę sprawują osoby, które on określał mianem „obce”. Nie są to w jego opinii prawdziwi Polacy.

 

Przemysł pogardy Jarosława Kaczyńskiego o kondominium rosyjsko-niemieckim skutkuje takimi polskimi Breivikami.

Kaczyńskiego genialny umysł

 

To mógł wymyślić tylko „genialny” umysł prezesa.

 

Jak informuje „Nasz Dziennik” w Legnicy i w Wałbrzychu Jarosław Kaczyński na spotkaniu ze swoimi miłośnikami zapowiedział, że nie wyklucza ekshumacji swojej bratowej, Marii Kaczyńskiej.

 

A dlaczego?

 

Bo nie została godnie pochowana. Nie że nie leży jej ciało na Wawelu. Po prostu jeszcze jedna ceremonia pogrzebowa. Taka pisowska polityka funeralna.

 

Inna rzecz jest „przepiękna”. Mianowicie powołanie międzynarodowej komisji do zbadania katastrofy smoleńskiej, a dokładnie do udowodnienie winy Tuska i Putina.

 

Jak ta międzynarodowa komisja miałaby wyglądać? Kaczyński nie chce dopuścić, aby zasiadali w niej „tacy Brzezińscy”. Czyli nie wierzy także cudzoziemcom, jak ekspertom komisji Jerzego Millera.

 

W takiej komisji międzynarodowej zasiadaliby „cudzoziemiec” Macierewicz, Binienda i inni znani, jako eksperci sejmowej komisji ds. winy Tuska i Putina.

 

To mógł wymyślić tylko „geniusz” Kaczyńskiego.

Wojewódzki i Smoleńsk

Najnowszy „Newsweek” jak poprzednie ożywi przestrzeń publiczną. Cios prosty podbródkowy najpierw zada Kuba Wojewódzki, który nieoględnie twierdzi, że „Polak Polakowi Żydem” i to pod obrazkiem Najświętszej Panienki.
Już wyobrażam sobie, jak prawica pluje na Wojewódzkiego, wypominając mu Ukrainki i wysługiwanie się PO.
Kilka cytatów tego szydercy, błazna krajowego, jest wartych zacytowania. Jest to poważne pisanie, a nie show, bowiem Wojewódzki potrafi operować piórem:
„Kiedy myślę Polska, to z miejsca nachodzą mnie obawy, że za chwilę pojawi się kilku smutnych panów z tajnej policji myśli i stwierdzi u mnie myślozbrodnie. Zakażą mi myśleć o ich ojczyźnie, bo powinienem zacząć myśleć o swojej. Czyli Izraelu. Albo ZSRR, bo tam urodził się mój ojciec, major NKWD o specjalności – strzał w potylicę, oraz najprawdopodobniej ja”.
„Czasami się zastanawiam, czy największą karą, jaką wymierzyła nam historia, nie jest kar wolności. Bo ona tutaj, między Mierzeją Wiślaną a Giewontem, zaje*** miesza ludziom głowach. Wolność jest jak atrakcyjna, długonoga, cycata laska. Przy niej głupiejemy. Z Polakami jest jak z islamem. Islam to podobno całkiem przyzwoita religia, a jedna fundamentaliści robią z niej oręż do gnębienia innych. I tak jest z nami. Jesteśmy w miarę sensownym społeczeństwem, ale narodowi fundamentaliści robią z własnej miłości do ojczyzny oręż do gnębienia pozostałych. I albo się, bracie, dostosujesz do obecnie panującego poziom wzruszenia i martyrologii, albo z ciebie bęcwał i element obcy”.
„Polak kocha dopier***. To nasz sport narodowy. Tu nie ma dyscyplin, kategorii wagowych czy mety. Tu liczy się satysfakcja z brania udziału w codziennych igrzyskach dopier***. Wczoraj Natalia Siwiec, dziś Zbigniew Brzeziński, jutro każdy. Zaryzykujmy grubą tezę: Polak Polakowi Żydem, najczęściej pod obrazkiem Najświętszej Panienki. Tak na wszelki wypadek”.
Równie ciekawy jest też artykuł o Smoleńsku, na który składają się zeznania z akt śledztwa smoleńskiego, do których dotarł tygodnik: „Pan prezydent kiedyś doprowadzi do tragedii”.
Oto fragment zeznań szefa BOR, Mariana Janickiego: „Około trzech miesięcy przed katastrofą płk Jarosław Florczak [zginął w Smoleńsku] po kolejnym przylocie z prezydentem bardzo zdenerwowany oznajmił mi, cytuję: »Szefie, pan prezydent kiedyś doprowadzi do tragedii, zginie wielu niewinnych ludzi«. Zapytałem go, odpowiedział mi: »Szefie, jak zwykle burdel, nikt
nic nie wie, programy swoje, a realizacja swoje”
Wojewódzki odkłamuje fałsz Polaków i patriotyzm, który jest często pałką bejsbolową, a prezydent Lech Kaczyński był sam w sobie katastrofę i ją wreszcie sprokurował. „Newsweek” wsadza kij w prawicowe mrowisko.

Derydzykować i dekaczoryzować

 

Bardzo trafne słowa – a zarazem przewidujące – powiedział Adam Michnik:

 

- Nie chciałbym dożyć czasu, gdy będziemy musieli nasz kraj derydzykować, czy dekaczoryzować.

 

Objawiło się to na razie w Marszy Niepodległości, który było faszyzującą apoteozą narodu, objawia się w codziennych newsach o pisowskich zamachach i spiskach.

 

Do walki z tymi objawami potrzeba mądrości, a nie bezużytecznych emocji, które tylko spowodują reakcję.

 

Bardzo wiele do powiedzenia będzie miała cywilizowana lewica, z krwi i kości demokratyczna. Może wreszcie Janusz Palikot dogada się z Leszkiem Millerem, bo czas zacząć derydzykować i dekaczoryzować.

 

Rydzyk i Kaczor coraz bardziej brunatnieją, a to nie jest twarz Polaków.

PO wyrusza w teren

 

Nareszcie!

 

Posłowie PO wyruszają w Polskę, aby zaprezentować osiągnięcia obecnego rządu, które między innymi przez 5 lat trzymały z dala od władzy Jarosława Kaczyńskiego.

 

I bardzo dobrze. Można dywagować, czy Donald Tusk wystarczająco dużo zrobił, wszak mógł więcej. Takich niezaspokojonych apetytów „na więcej” zawsze dużo było u ludzi, którzy sami niewiele potrafią, liczą na innych.

 

Uważam, iż Tusk z takim, a nie innym koalicjantem, dokonał wystarczająco dużo. Wcale nie tak łatwo było utrzymać kraj z dala od kryzysu europejskiego i światowego, zresztą tak się dzieje do dzisiaj. Wystarczy spojrzeć w dostępne dane statystyczne, UE stoi w miejscu, a wiele krajów wręcz się cofa.

 

A Polska ma wzrost 3-4% PKB. Mało? Malkontentom zawsze mało. Posłowie PO udają się w teren, aby nie oddać Polski PiS, którzy gdzie mogą indoktrynują politycznie. Czego ostatnio znakomitym przykładem było zajście na spotkaniu Antoniego Macierewicza w Czeladzi. Właśnie tam padło stwierdzenie o politycznej indoktrynacji.

 

Polacy doceniają PO, wszak jest jedynym podmiotem politycznym po 1989 roku, który przetrwał pierwszą kadencję. Dlaczego nie miałby wygrać następnych wyborów. Po warunkiem, że będą  więcej pracować, skutecznie się komunikować ze społeczeństwem i przeciwstawią się owej indoktrynacji PiS.