Terlikowski broni faszyzmu

 

Jak na zatwardziałego chadeka przystało, Tomasz Terlikowski nie widzi zagrożenia ze strony faszyzujących ONR i Młodzieży Wszechpolskiej.

 

Bagatelizuje to prawicowe tałatajstwo, przy tym jest niekonsekwentny. Gdyż uważa, iż faszyzm i antysemityzm są marginalne, a na tym samym portalu Frondy przechwalali się, ile to luda zebrał Marsz Niepodległości, dużo więcej niż prezydencki.

 

Takie marginesy są najgroźniejsze dla społeczeństwa. Marginesy, a nie mainstream. To one demolują przestrzeń publiczną i niszczą wizerunek Polski.

 

Terlikowski nie byłby sobą, gdyby zagrożenie dla chrześcijan nie widział w „lewackiej rewolucji” obyczajowej:

 

„Trzeba bowiem powiedzieć sobie zupełnie otwarcie, że to nie faszyzm (którego – poza marginalnymi grupkami idiotów – w Polsce nie ma), i nie nacjonalizm (który jest niezmiernie słaby, pozbawiony struktur, niekiedy bardzo niemądry, i zżerany przez liczne konflikty) jest zagrożeniem dla Polski. Nie jest nim także antysemityzm, którego należy się wstydzić, ale który w realnym politycznym znaczeniu występuje raczej na lewicy w postaci silnych resentymentów antyizraelskich. To nie on „podpala Polskę”, i nie on próbuje przeprowadzać tu skuteczną rewolucję. Młodzież Wszechpolska też może sobie, co najwyżej pokrzyczeć czy formułować niegłupie nawet postulaty polityczne, tyle że pozbawione szans na realizację, a w najlepszym razie pomaszerować (a i to bez pewności, że policja będzie ich chronić)”. Więcej (link)

 

Ale chadeckiego publicystę martwi zakaz publicznych praktyk religijnych. Powinien się bardziej martwić, iż faszyzm za praktyki kultów religijnych bije kijem bejsbolowym przez łeb, a gdy dochodził do władzy zsyłano takich Terlikowskich (o. Maksymilian Kolbe), do obozów zagłady, aby przerobić ich na relikwie.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.