Rozsądnie o Smoleńsku

 

Monika Olejnik w „Kropce nad i” gościła wspaniałego rozmówcę, Macieja Komorowskiego, syna dyplomaty Stanisława Komorowskiego zmarłego pod Smoleńskiem.

 

Niewielu jest ludzi, którzy potrafią z takim rozsądkiem mówić o katastrofie smoleńskiej. Zamiast te słowa omawiać komentować, zacytuję:

 

1. „Uważam, że ci naukowcy przyjęli złe parametry obliczeń, skoro twierdzą, że wyszło im to z matematycznych działań. Mam też bardziej ludzką propozycję: niech się rozpędzą samochodem do 300 km/h i uderzą w brzozę.

Ja ją widziałem. A czy Jarosław Kaczyński był na miejscu i widział tę brzozę? Bo ja nie przypominam sobie. Czy panowie profesorowie byli na miejscu? Z tego co wiem, nie, a ja byłem dwukrotnie i nikomu nie życzę spotkania z tą brzozą”.

 

2. „Ci naukowcy, proszeni przez prokuraturę o pokazanie badań, powiedzenie jakie przyjęli parametry i na jakiej podstawie formułują wnioski, wycofują się rakiem i nie przychodzą na spotkania. Poza tym naukowiec to wie pani, takie słowo, którym się łatwo teraz feruje, a jednocześnie nie wydaje mi się żeby ci naukowcy byli dobrze poinformowani w sprawie, w której zabierają głos. Kto wydaje opinię na podstawie zdjęć?”

 

3. „Gdybyśmy byli w stanie odtworzyć rozmowę satelitarną, pewnie ktoś ją kiedyś odtajni, słowa że „decyzja nie została podjęta” świadczą o tym, że czekają na decyzję. Nie oszukujmy się, z tego co się wszyscy domyślamy, pan prezydent chciał wygłosić przemówienie w Katyniu i chciał to zrobić za wszelką cenę. Może trzeba było odpuścić albo znaleźć czas na zapasowe lotnisko, na plan B”.

 

Powyższe słowa nie potrzebują komentarza.

1 Komentarz

  1. A bo to taka ich /prokuratorów/ ‚staromowa” a być może i prawnicza”powiedzieć tak aby nie powiedzieć” by nie usłyszeć zarzutu
    „zdradzenie tajemnicy śledztwa”
    Wiec słuchając ich wyjaśnień trzeba zaprząc własny umysł i wiedzę .To jednak nie jest „mowa do ciemnego ludu”i sekty która widzi zamach.
    Jednym trzeba „jak krowie na rowie” drugich nic nie przekona a szukać będą dziury w całym.zawsze i wszędzie.
    A tu sprawa prosta,przyrównując użyte wykrywacze do „wykrywaczy min”
    jedne „głoszą trotyl” drugie „piszczą mina”Koniec i kropka.
    I tylko dalsze badanie dalsze szczegółowe „wykopki” pozwalają stwierdzić co tam „siedzi” mina czy „tatulowa podkowa co ją kun zgubił” albo hełm czy garnek ze złotem.
    Wykrywacze pokazują gdzie szukać gdzie grzebać gdzie sprawdzać.
    Co to jest na pewno,wskazują dalsze żmudne laboratoryjne badania, lub nie mniej absorbujące „grzebanie w ziemi”
    Mam nadzieje ze,przemówiłem do świadomości tym co chcą zrozumieć tym drugim nawet nie warto się starać oni wiedzą swoje.Zamach, mać jego, ma być

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.