Przydupasy Ziobry

 

Europarlamentarzyści żyją sobie, jak pączuszki. Świetnie zarabiają i mogą zatrudnić asystentów – oczywiście za pieniądze unijne. Zwykle poseł ma kilka takich osób do dyspozycji, pełnią różne funkcje: od kierowcy do piszącego przemówienia i ekspertyzy. Często są to ludzie z rodziny.

 

W wypadku Zbigniewa Ziobry mamy ewidentną przesadę. Zatrudnia kilkanaście osób. O ilość przydupasów Ziobry zapytała jego samego Monika Olejnik w Radiu Zet. Europoseł się wahał i wreszcie odparł, iż kilkunastu. Ilu dokładnie? W dalszym ciągu nie wiemy. A czy zna ich nazwiska i funkcje, jakie wypełniają? Też nie wiemy.

 

Z pewnością pobierają dobrą kasę. Ci ludzie pozostają na garnuszku podatników. Czy brukselska misja Ziobry jest aż tak przydatna dla Polski, aby mogli doić on sam (dieta to ok. 2 mln zł za kadencję) i jego przydupasy?

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.