Prawicowe fioletowe nosy w klozecie IPN

 

Prawica kocha historię, to znaczy: lustrować. Przeglądanie życiorysów, zaglądanie do majtek to ich ulubiony sport. Stale poszerzają tę przypadłość „nosa do tabakiery”. Już nie wystarczą majtki osobnika, którego chcą zlustrować. Sięgają po galoty przodków, barchany matek i ojców, dziadków, itd.

 

Prawicowe nosy od nadmiaru zapachów przeszłości są jak nosy pijaków – fioletowe. IPN to ich ulubione miejsce do wąchania, to prawicowy klozet. Co tam się nawdychają, to ich.

 

Ostatnio przekonał się o tym sędzia Igor Tuleya, gdy Cezary Gmyz wsadził swój fioletowy nos w klozecie IPN do życiorysów jego rodziców. A co się safanduła intelektu nawąchał, musiał się podzielić z prawicową gawiedzią klozetową.

 

Tomasz Lis porównuje te praktyki do bolszewickich: ”To bolszewicy grzebali ludziom w życiorysach, szukając genetycznie skażonych przodków”. Tak jest! To są nasi bolszewicy z fioletowymi nosami.

 

Wąchają w „Gazecie Polskiej”, w „W sieci”, w nowym tygodniku Lisickiego „Do Rzeczy”. To już nie dziennikarze to Nosy i tak ich należy nazywać. Z Polski chcieliby uczynić jeden Wielki Klozet. Rzeczpospolita Klozetowa.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.