Antysemita Kobylański

 

Co jest bardziej uwłaczające, być nazwanym szmalcownikiem, czy antysemitą? Obydwa miana nosi Jan Kobylański, sponsor Radio Maryja i przyjaciel Rydzyka, w którego mediach jest nazywany „wybitnym działaczem polonijnym”, „bohaterem”, a nawet „obrońcą polskiego honoru”. Tfu! Z takim honorem.

 

Radosław Sikorski ma prawomocne orzeczenie sądu, że nie musi patałacha Kobylańskiego przepraszam za publiczne nazwanie go „antysemitą i typem spod ciemnej gwiazdy”.

 

Czyli już można Kobylańskiego zwać szmalcownikiem i antysemitą. Patałach – to zbyt ulgowe potraktowanie gościa.

 

Nawet IPN rozważało postawienie Kobylańskiemu zarzut szmalcownictwa w czasie II wojny światowej, czyli usługiwania się szkopom donoszeniem na Żydów. Zresztą uciekł z kraju po wojnie i skrył się w Ameryce Płd, a w Paragwaju współpracował z dyktatorem gen. Alfredo Stroessnerem, który udzielał schronienia zbrodniarzom nazistowskim. Tam dorobił się fortuny.

 

Gdy ciamajda Anna Fotyga rządziła w resorcie dyplomacji, Kobylański miał wśród pracowników MSZ wielkie wpływy. Kobylański Żydów określa, iż mają „parszywe geny”. Taki gość plącze się w kraju. A won! Ty szmalcowniku!

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.