Smoleńsk: albo Tusk, albo Putin

 

Senator PO Jan Filip Libicki pisze: - Skoro więc Antoni Macierewicz nie zgłasza jakiś słyszalnych zastrzeżeń do lotniskowej kontroli pirotechnicznej samolotu to niech – propagując na prawo i lewo teorię zamachową – powie to wreszcie głośno i wprost: to Rosjanie zestrzelili w Smoleńsku prezydenckiego Tupolewa! Czemu tego nie mówi?

 

Dobrze postawione pytanie, które nawiązuje do dyskusji w Radiu Zet programie Moniki Olejnik „7 Dzień Tygodnia”, w którym politycy obstawali przy swoich interpretacjach filmów smoleńskich: National Geographic „Śmierć prezydenta” i Gazety Polskiej „Anatomia upadku”.

 

- Teoria wybuchu zdejmuje odpowiedzialność z Rosjan. To jest najgłupsze w tej teorii i najbardziej szkodliwe. To trzeba uświadomić zwolennikom tej teorii. Gdzie można było podłożyć te bomby? Tylko w Warszawie – dochodził do wniosku Jacek Kurski i konkludował, że jeżeli nie ma mocnych dowodów na wybuchy: – Mówienie o zamachu szkodzi prawdzie, szkodzi Polsce i wzmacnia Rosję.

 

Filmu Anity Gargas bronił Jacek Sasin (PiS): – Jest asymetria, bo nie ma informacji o tym, że niektórzy uważają, że był zamach, bo to i tamto. Nie od tego są politycy, żeby mówić jak została wniesiona bomba i czy została wniesiona.

 

Bardzo przytomnie zareagowała Monika Olejnik: – Czy politycy są od tego, żeby mówić, że był zamach.

 

Macierewicz wreszcie powinien odpowiedzieć na pytanie, czy winien jest Tusk, czy Putin? Możliwe, że go wyręczy prezes Kaczyński, który odzyskuje formę. O „zbrodni niesłychanej” już powiedział, teraz może powiedzieć: – Jeżeli bomby wybuchły na pokładzie tupolewa, mogły być wniesione tylko w Warszawie.

 

Albo – albo. Albo Tusk, albo Putin. Decydujcie się, tchórze!

 

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.