Dudek: Polityka obiektywnie opisywana

 

Historyka Antoniego Dudka można nie lubić, albo się z nim zgadzać, nie pozostaje jednak obojętnym.

 

To znaczy wszyscy go ostatnio nie lubią. Lewica od początku, zwolennicy PO od dłuższego czasu, a od kilku lat także PiS.

 

Nikt go nie lubi, bo Dudek trzyma się faktów i interpretacji, która uwzględnia wszystkie strony politycznego sporu.

 

Obecnie jest jedynym historykiem, który opisuje współczesność od Okrągłego Stołu i robi to sukcesywnie.

 

Nie unika mediów, bo to człowiek medialny, zajmująco mówi o polityce. Tak łatwo nie poddaje się emocjom, bo ma rozum.

 

Jest to właściwość tych, którzy wiedzą i mają coś do powiedzenia. Ostatnia pozycja „Historia polityczna Polski 1989-2012″ to szeroka panorama naszej współczesności i krytyczna ocena głównych aktorów ceny politycznej.

 

Sygnalizuję, bo książki jeszcze nie znam. Gdy jednak staramy się wypowiadać o polityce i to bez uprzedzeń typu „nie, bo nie”, ta pozycje winna być żelazną lekturą. Gwarantuje to autor i jego staranność o zachowanie obiektywizmu.

 

Szczaw Fundacji „Maciuś”

Organizacje pozarządowe dla wielu służą tylko dla własnych karier i dojenia pieniędzy skądkolwiek. Choćby z 1% odpisu podatkowego na organizacje użytku publicznego.

 

Niedawno mieliśmy aferę z Kidprotect.pl, którego założyciel Jakub Śpiewak brał z kasy fundacji szmal na swoje luksusowe życie. Następna organizacja, która ma zajmować się dziećmi Fundacja „Maciuś”, o której zrobiło się głośno, kiedy ogłosiła, że w Polsce jest 800 tysięcy głodnych dzieci, od kilku lat nie dostaje zgody ministerstwa na prowadzenie zbiórki publicznej. Kontrola Urzędu Skarbowego wykazała w niej nieprawidłowości. Poza tym okazało się, że na dożywianie dzieci przeznacza się tylko niewielki ułamek wpłat. Reszta trafia do szwajcarskiej firmy.

 

Dziennikarki „Rzeczpospolitej” prześwietliły finanse „Maciusia” – ich śledztwo pokazuje, że na dożywianie dzieci przeznacza się tylko niewielką część dochodów fundacji. Reszta trafia do szwajcarskiej firmy SAZ Dialog AG Europe.

 

Z ostatniego złożonego sprawozdania z działalności w 2011 r. wynika, iż fundacja uzyskała przychody w wysokości ponad 4,5 mln zł, w tym z 1 proc. tylko 270 658 zł. Koszty – czyli głównie obsługa spółki SAZ – wyniosły blisko 3,3 mln zł. Prof. Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości, uważa, że należałoby sprawdzić, kto zasiada w szwajcarskiej firmie, czy nie ma jakichś powiązań personalnych.

 

Danymi z Fundacji „Maciuś” podpierali się zarówno politycy, jak i dziennikarze. „Panie premierze, skoro wyjaśnił już pan sprawę ministra Gowina, to może teraz zajmie się pan niedożywionymi dziećmi, których w Polsce jest 800 tysięcy?” – napisała na Facebooku Monika Olejnik.

 

Jeszcze głośniejszy był szczaw Stefana Niesiołowskiego, który w swoim egzaltowanym stylu zaprotestował w sprawie głodu wśród dzieci. On jak był dzieckiem i głodnym, wtranżalał szczaw z nasypu kolejowego.

 

Dzieci to najwrażliwszy temat, empatyczny. Ludzie dzielą się pieniędzmi we wszelkich akcjach charytatywnych. Niektórzy to wykorzystują, jak szef Kidprotect.pl i z Fundacji „Maciuś”.

 

Komorowski – najszybszy myśliwy na świecie

To, że prezydent Bronisław Komorowski złożył nowemu papieżowi Franciszkowi I gratulacje z powodu wyboru, nie należy się dziwić. Dyplomacja.

 

Ale w depeszy opublikowanej na stronach prezydent.pl czytamy więcej. Komorowski skorzystał także z okazji, aby zaprosić nowego papieża do Polski. „Żywię również nadzieję, że wraz z moimi Rodakami będę mógł gościć Waszą Świątobliwość na polskiej ziemi”.

 

Jest najszybszym myśliwym na świecie.

 

Watykan: kłębowisko żmij

 

Byli duchowni bezkompromisowo mówią o Kościele i klerze. Dobrze ich znają, doznali z pewnością krzywd, jak były jezuita prof. Stanisław Obirek.

 

Konklawe dla niego to kłębowisko żmij. Ale jest szansa, aby wybrany został „ktoś spoza układu”. To jest dobra okazja, żeby wreszcie walnąć pięścią w stół i powiedzieć: dość tego kłębowiska żmij, spróbujmy inaczej – mówił Radiu ZET prof. Obirek.

 

Jego zdaniem to jednak nie będzie możliwe bez wyboru kogoś spoza Europy, kto poradzi sobie z malutkim, skorumpowanym, rzeczywiście niedobrym państewkiemJeśli się jest jednym z członków takiego zhierarchizowanego zgromadzenia, to są rządy kolegów. A jak można koledze krzywdę zrobić?

 

Były jezuita przypomina, że podobna sytuacja miała miejsce w 1978 roku, gdy na papieża wybrano Karola Wojtyłę. - Zdarza się, że gdzie się dwóch bije, tam trzeci korzysta. W 1978 roku mocne frakcje włoskie nie mogły się dogadać i wyskoczył ktoś z zewnątrz, spoza układów. Był nim młody Polak, bo 58 lat to taki młodzieniec. Być może i taki zjawi się i dzisiaj.

 

Wybór kandydata akceptowanego przez większość kardynałów może potrwać kilka dni.

 

Kaczyński z Pawłowicz w zębach?

 

Pytanie godne Hamleta pisowskiego – takiego Błaszczaka (Mariusza): „Czy Kaczyński zatańczy z Pawłowicz w zębach?”

 

Zadała je Joanna Senyszyn, po tym jak Jarosław Kaczyński udowodnił, iż potrafi obsługiwać iPada.

 

„Jeszcze tylko piwo, porno i będzie komplet, a raczej mały internauta. Prezes na poziomie internautów, którymi tak gardził”.

 

„Co prawda jeszcze nie wie, jak iPada trzymać, żeby wszyscy widzieli i słyszeli, ale od czego jest niezawodny Adam Hofman, wierniejszy od kota prezesa”.

 

Europosłanka SLD zastanawia się również „jaki będzie następny pomysł prezesa?”. „Tango z posłanką Szczypińską w zębach czy może z posłanką Pawłowicz?”

 

Pytanie: czy Kaczyńskiemu od Pawłowicz ostatecznie zęby nie wypadną, bo trochę posłanka waży.

Danuty Wałęsy praktyczny feminizm

Lech Wałęsa od czasu do czasu zaistnieje publicznie jakimś powiedzeniem. Niektóre z nich robią szczególną furorę i są ozdobami leksykonów, albo umieszczane na T-shirtach.

 

Podpadł poprawności politycznej  ”zaleceniem”, aby homoseksualistów sadzać w tylnych ławach w Sejmie, albo za murem.

 

Nie należy się tym przejmować. Ale media pilnują porządku, więc owo niefortunne spostrzeżenie jest wałkowane. Dziennikarze dotarli do Danuty Wałęsy, która jest kobietą praktyczną, a nie ideową.

 

Dla „Wyborczej” o frustracji męża i jego dyrdymałach opowiada:

 

Jego ojciec zmarł, gdy miał dwa latka. Takie wydarzenia z dzieciństwa mają wpływ na całe życie. Potem przywykł do patriarchatu absolutnego. Nie sposób już tego zmienić, lepiej w ogóle nie wkraczać. Mąż w tym roku będzie miał 70 lat, to nie jest czas na zmiany. Jest zmęczony życiem, rozgoryczony. Doszedł do takiego momentu, że nie ma już bezpośredniego wpływu na to, co się w Polsce dzieje, polityka poszła w swoją stronę. Myślę, że czuje się też niedoceniony (czytaj dalej).

 

Pani Danuta prezentuje feminizm praktyczny, dnia codziennego. Może najtrudniejsza forma kobiecości. Należy swoje godne miejsce wywalczyć, a nie gadać w mediach głupot.

 

Kobiety, wyjdźmy z szafy!

Dzień Kobiet za nami. Kobiety kolejny raz nie zostały dowartościowane, kolejny raz mężczyźni świętowali Dzień Kobiet.

 

Paradoksy nie tylko polskie, ale nasze szczególne. Mamy pretensje do nowoczesności, ucywilizowania się. Na ustach polityków pełno słów o równości płci. Gdy jednak, co do czego dochodzi, przed kobietami są zamykane drzwi. Kobiety są wypraszane. Najwyżej dostają kwiatki – i dziękuję.

 

„Dzień bez kobiet” – tak świętowały Dzień Kobiet dziennikarki „Gazety Wyborczej”. Nie dość, że stwierdziły, że mniej zarabiają od mężczyzn, to zdecydowanie mniej kobiet jest w mediach.

 

Świat pokazywany w mediach jest męskim światem. Dziennikarki „GW” apelują: Kobiety, wyjdźmy z szafy!.

 

Tak jak nie widać nas w Sejmie, Senacie, samorządach, na uczelniach, w pracy. Często same jesteśmy sobie winne. Siedzimy cicho w nadziei, że nasza praca zostanie zauważona. Nie pchamy się do pierwszego szeregu, bo „przecież docenią, widzą, jak ciężko pracuję”.

 

Nie chodzi o narzucanie kobiecej perspektywy, ale o to, by była równowaga. Nie wymuszona, tylko taka po prostu, wynikająca z tego, że kobiet i mężczyzn jest prawie tyle samo.

Wychodzicie? Ja wychodzę.

 

W imieniu kobiet „Wyborczej” powyższą deklarację opuszczenia szafy ogłosiła młoda dziennikarka Grażyna Borkowska.

 

Każdy dzień – nie tylko Dzień Kobiet – winien być dniem bez kobiet w szafach.

 

Kaczyński już tak naprawdę nie żyje, to polityczny trup i nie tylko

 

Pewne fakty, okoliczności trzeba przypominać do bólu. Tak jak to zrobić Adam Michnik w TVN24. Polacy ciągle na Jarosława Kaczyńskiego się nabierają i jest to pewna stała wielkość narodu – 1/4.

 

Kaczyński wewnętrznie skostniał, to już polityczny trup. To, co ględzi, nie ma żadnego związku z rzeczywistością. Jego świat jest alternatywny, a może to już tamten świat.

 

Prezes PiS jest nieobecny, tak naprawdę jako człowiek umarł. A jako Polak, patriota, był nieciekawy, sztampowy, kiczowaty.

 

W polityce to jego ostatnie podrygi. Wierzga tak, jak ci, co umierają, a boją się zejścia, bo przegrali. Skazaniec na szubienicy, robi pod siebie, sra, Kaczyński to samo robi w polityce.

 

Należy nad Kaczyńskim zatrzasnąć wieko i powiedzieć: spoczywaj w spokoju.

 

Oto wypisy z wypowiedzi Michnika, bo to jeden z najżywszych umysłów w kraju:

 

Michnik, pytany o stan polskiej sceny politycznej odpowiedział, że nie jest ona zabetonowana. – Szczególnie to się uwidoczni, gdy okaże się, że Jarosław Kaczyński jest usuwalny ze stanowiska prezesa.

 

- Polska jest normalnym, demokratycznym krajem. Ja do tego Kaczyńskiego nie przekonam, bo on jest odporny na to, co ja mówię. Choć znam go od lat i nie sądziłem, że potrafi tak wewnętrznie skostnieć i być tak okrutny dla innych. Nawet najbliższych w partii potraktował bezwzględnie.

 

- PiS to nie jest normalna opozycja, która mówi, że jak wygra, to będzie respektować potrzeby społeczeństwa. Już nam to pokazano w okresie tzw. IV RP.

 

- Mnie się wydaje, że to taki moment historyczny, że prawie wszyscy, z paroma wyjątkami, są przegrani. To jakaś zbiorowa psychologia postkomunizmu, a także globalizacji. To się dzieje na naszych oczach, ludzie to widzą. A ja patrzę najprymitywniej jak się da. Mam przekonanie, że ostatnie 23 lata, to najlepsze lata, jakie mój kraj miał w ciągu 400 lat. Ja się z tego chcę cieszyć i mieć powody do dumy.

 

- Byłem takim samym beneficjentem jak Jarosław Kaczyński. Ja założyłem „Gazetę Wyborczą”, która stała się później czołowym polskim dziennikiem. Jarosław Kaczyński trafił natomiast do „Tygodnika Solidarność”, który zarżnął.

 

Gliński, kandydat kurdupla

Kandydat PiS na „parapremiera” rządu technicznego (semantyczna bzdura) Piotr Gliński nie wystąpi na sali plenarnej Sejmu, ponieważ nie zgodziła się na to marszałek Ewa Kopacz (Gliński nie jest posłem).

 

Ale zaapelował do młodzieży: „Nie pytajcie co Polska może zrobić dla was, ale co wy możecie zrobić dla Polski”.

 

Odkrycie Kolumba. Ktokolwiek zada się z J. Kaczyńskim, od razu staje się o kilka poziomów głupszy. Bez Kaczyńskiego i Glińskiego młodzież sobie świetnie daje radę – nie życzy sobie nieudaczników w polityce, bo prezes PiS to przykładowy niedorajda ludzka.

 

Młodzież robi dla Polski, ale nie dla Kaczyńskich, którzy tylko potrafią konfliktować i proponować skansen cywilizacyjny.

 

- Rozmawiałem z tysiącami ludzi w całej Polsce. Jednym z najczęściej zadawanych mi pytań było: „co pan może zrobić dla młodych ludzi, żeby nie wyjeżdżali”. Można zatrzymać polską młodzież w kraju i stworzenie jej miejsc pracy. Do tego właśnie potrzebna jest prosta polityka podatkowa, pobudzenie przemysłu i deregulacja – apelował Gliński.

 

Kandydat na „parapremiera” uwłacza godności młodych ludzi, mówił, że ”zostali oszukani przez wielu plastikowych polityków”. - Ale zostańcie z nami - dodał. - Ja z moim zespołem przedstawiam alternatywę. Macie wybór.

 

Do tego „plastiku” powinien dodać, że w opozycji są kurduple, a jednego z nich reprezentuje kandydat Gliński. Jak nie wierzy, niech spyta się Kazimierza Marcinkiewicza.