Klechy jak najdalej od Tuska

 

Kler może wyprowadzić zdrowego człowieka z równowagi. Noga aż sama się odwija, gdy wypowiada się np. ks. Stanisław Małkowski.

 

Otóż ten członek Solidarni 2010, organizator Marszu Niepodległości, a ostatnio szczególnie aktywny w 3. rocznicę katastrofy smoleńskiej w wywiadzie dla Fronda.pl radzi Donaldowi Tuskowi:

 

„Powiedziałbym mu, że lepiej ponieść konsekwencje swojego postępowania tutaj, niż skazać się na piekło. Nic, co by mogło go spotkać tutaj na zasadzie odpowiedzialności za zło, które czynił i czyni, nie byłoby tak bolesne i dotkliwe jak wieczne potępienie, do którego zmierza”.

 

Śmie grzmieć na Tuska, aby premier przyznał się do zamachu. Straszy niedołęga piekłem. Pognać z kołkiem osikowym tego klechę do samego Watykanu, aby tam schował się pod habit Franciszka. Czarna mysz.