Kaja Godek – totalitarne narzucenie hierarchii wartości chrześcijańskich

Podczas debaty sejmowej nad projektem zaostrzającym przepisy antyaborcyjne pokazała się publiczności Kaja Godek, która przedstawiała ten społeczny projekt Fundacji Pro Life.

 

Od razu została porównana do pisowskiej posłanki Krystyny Pawłowicz. Podczas wystąpienia Godek posłowie Ruchu Palikota opuścili salę sejmową, gdy usłyszeli o „zabijaniu nienarodzonych dzieci”.

 

Jakie emocje kierują Godek, która tak ostro występuje przeciw aborcji? Bo takie zacietrzewienie nie jest powszechne. Czym się młoda kobieta kieruje?

 

Ma 4-letnie dziecko z zespołem Dawna. Czy to jest jakimś wytłumaczeniem? Chwali je za mądrość. Czy Kają Godek kieruje wewnętrzna zemsta? Bo tak też można tłumaczyć. „Ja mam chore dziecko, dlaczego wy nie mielibyście się podobnie męczyć”?

 

Z pewnością jest w tym sporo freudyzmu. Godek chce narzucić swój wybór innym w imię swoich ortodoksyjnych wartości (rzecz jasna, chrześcijańskich). Niemniej są to kajdany, które sama nosi (choć do nich się nie przyznaje), chciałaby, aby inne kobiety w tych kajdanach chodziły.

 

Projekt nie przeszedł do dalszych prac, ale znalazł wielu zwolenników wśród posłów (oczywiście z PiS). Wartości życia są dla każdego ważne, ale są nieprecyzyjne, bo życie ludzkie to świadomość („jestem człowiekiem”) i związany z tym wybór. Ale podkreślmy – świadomy wybór humanitarny.

 

Zakaz aborcji jest pozbawieniem wolności i wolnego wyboru. Jeżeli jakaś grupa społeczna – np. katolicy – wyznaje taką hierarchię wartości, może się kajdanom podporządkować.

 

Narzucanie wartości (aksjologii) za pomocą ustawy jest próbą totalitarnego porządkowania rzeczywistości. Z taka próbą mieliśmy do czynienia w trakcie debaty i głosowania nad tym projektem. Totalitaryści mają to do siebie, że nie rezygnuję. Po tej próbie będą następne. Lubią jak dźwięczą kajdany. To ich melodie, którym podporządkowują szeregi.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.