Boo

Skarga Dody w Trybunale. Kary za obrazę uczuć religijnych niesłuszne?

Trybunał Konstytucyjny przyjął skargę piosenkarki Doroty Rabczewskiej. To już sukces – ponad 90 proc. skarg konstytucyjnych zostaje odrzuconych w ramach tzw. wstępnej kontroli.
Rabczewska została w czerwcu zeszłego roku prawomocnie skazana za obrazę uczuć religijnych Ryszarda Nowaka (tropiciel „sekt”) i Stanisława Koguta (senator PiS). Kara: grzywna 50 tys. zł. Poszło o to, co powiedziała w wywiadzie dla „Dziennika.pl”: że jeśli chodzi o powstanie świata, bardziej wierzy w odkrycia naukowe niż w Biblię napisaną przez „faceta naprutego winem i palącego jakieś zioła”.Została skazana z art. 196 kodeksu karnego: „Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2″.

Ten przepis jest niemal identyczny z obowiązującym w II RP, powtórzonym w dekrecie z 1945 r., a potem w kodeksie karnym z 1969 r. Zakorzeniony jest zaś w prawie kanonicznym.

Uczucia religijne kontra wolność niewierzących

W skardze Rabczewskiej czytamy, że w żadnym innym kraju europejskim nie ma ochrony „uczuć religijnych”.

- Przepis pochodzi z czasów II RP, która była tyglem różnych narodów i religii. Wtedy spełniał rolę gwaranta porządku publicznego: chodziło o niedopuszczanie do waśni na tle religijnym. Dziś 90 proc. społeczeństwa – to katolicy, więc przepis ten nie służy już do ochrony porządku publicznego – mówi adw. Łukasz Chojniak, który reprezentuje Rabczewską przed Trybunałem. I dodaje, że dla ochrony uczuć religijnych zupełnie wystarczy ochrona dóbr osobistych z kodeksu cywilnego. A do ścigania antyreligijnej mowy nienawiści – przepis zakazujący nawoływania do nienawiści na tle religii czy bezwyznaniowości. Jest też przepis zakazujący ograniczania kogokolwiek w jego prawach do wyznawania religii i uprawiania kultu.

W skardze czytamy też, że uznanie obrazy uczuć religijnych za przestępstwo ogranicza wolność słowa – w tym wolność debaty publicznej i ekspresji artystycznej. A także wolność sumienia. I że taki przepis chroni bardziej wolność wyznania (uczucia osób wierzących) niż wolność sumienia osób bezwyznaniowych. Przestępstwo obrazy uczuć osób wyznających inny niż religijny światopogląd nie istnieje.

W ten sposób państwo, które według konstytucji (art. 25) jest „bezstronne w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych”, faworyzuje wierzących. W dodatku ogranicza wolność wyrażania opinii niewierzącym w sposób nieproporcjonalny: grożąc surowymi sankcjami karnymi. Zaś sam czyn ścigany jest przez prokuraturę – czyli państwo – a nie z oskarżenia prywatnego.

W skardze przytoczono m.in. podobną sprawę z Węgier, która trafiła do Trybunału w Strasburgu. Stwierdził on w wyroku, że gdyby wolność wyrażania poglądów była uzależniona od czyjegoś sprzeciwu, to zaprzeczałoby to tej wolności.

Z tego powodu skargę Rabczewskiej popiera także Helsińska Fundacja Praw Człowieka:

- W państwie, w którym polityczna pozycja Kościoła jest tak silna, jak w Polsce, taki przepis jest szczególnie groźny dla wolności debaty publicznej – uważa Adam Bodnar, wiceprezes fundacji.

Ostatnia szansa – niejasny przepis

Przedstawiciel Rabczewskiej zwraca uwagę na jeszcze jedną rzecz: przestępstwo obrazy uczuć religijnych jest sformułowane niejasno, więc wypowiadając się krytycznie na tematy religijne, nigdy nie można być pewnym, czy się go nie popełnia.

- Uczucia to rzecz subiektywna. Podobnie, jak to, co uznamy za przedmiot czci. W przypadku religii dominującej w Polsce dla większości może być to jasne, ale w przypadku religii mniejszościowych – niekoniecznie – mówi mec. Chojniak.

Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie podkreślał, że przepisy karne muszą być sformułowane na tyle precyzyjnie, by nie było wątpliwości, kiedy się je złamie. Na przykład dwa lata temu z tego powodu za niekonstytucyjny uznał zakaz wytwarzania, handlu i prezentowania „symboliki faszystowskiej, komunistycznej lub innej totalitarnej”.

Jak Trybunał wypowie się na temat religii? Do tej pory ilekroć przyszło mu orzekać w związanych z nią sprawach- zawsze orzekał na jej rzecz. W 1991 r. odrzucił skargę RPO na wprowadzenie religii do szkół instrukcją, a nie ustawą. Potem uznał konstytucyjność obowiązku poszanowania „wartości chrześcijańskich” przez nadawców radiowych i telewizyjnych, stopni z religii na świadectwach i wliczanie ich do średniej oraz finansowanie przez państwo uczelni katolickich.

Czy w tej sytuacji zarzut o niedookreśloności przepisu jest tym, który – jako „nieideologiczny” daje szansę na pozytywne rozstrzygnięcie?

- Wszystkie zarzuty opieramy na wartościach konstytucyjnych. Jeżeli Trybunał nie uzna argumentu o wolności sumienia, wolności słowa i zasadzie bezstronności władzy publicznej – to liczymy na czwarty zarzut – mówi mec. Chojniak.

Kto jeszcze obrażał

Doda jest jedną z nielicznych skazanych w III RP za przestępstwo obrazy uczuć religijnych.

*Skazana, ale ostatecznie uniewinniona została artystka Dorota Nieznalska, która w 2001 r. na wystawie w Gdańsku pokazała film o mężczyznach „budujących” w cierpieniu ciało na siłowni i – jako komentarz – ukrzyżowanego penisa.

*Wokalista death-metalowego zespołu „Behemot” Adam Darski, który podarł w 2007 r. Biblię, podczas koncertu, został najpierw uniewinniony, potem wyrok uchylono, aż wreszcie przestępstwo się przedawniło.

*Przedawniła się też sprawa o plakat do filmu „Skandalista Larry Flynt”, na którym przedstawiono ukrzyżowanego głównego aktora.

Prokuratura odmówiła ścigania m.in.: *tygodnika Wprost, za okładkę z Matką Boską z Markiem Jurkiem jako dzieciątkiem (1994 r.), *Rzeczpospolitej (2006 r.) za przedruk z belgijskiej prasy karykatur Mahometa, *sprawców ułożenia krzyża z puszek po piwie na warszawskim Krakowskim Przedmieściu (2011 r.), *dystrybutora filmu „Kod Leonarda da Vinci”, w którym prezentowane były poglądy gnostyckie (skarga senatorów Ryszarda Bendera – LPR i Czesława Ryszki – PiS) (2006 r.), *bluesmana Ryszarda Riedla, który w jednym z utworów śpiewał „wyobraziłem sobie, że nie ma Boga” (na początku lat 90-tych).

W 2009 r. za obrazę uczuć religijnych skazano 13 osób, w 2010 r. sześć, 2011 r. – żadnej.

Wyborcza.pl

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.