PKW

 

Dziennikarze wciąż zatrzymani. Policja chce im stawiać zarzut

Piotr Machajski, 21.11.2014
Fotoreporter PAP Tomasz Gzell dokumentuje akcje policjantów w okupowanej siedzibie PKW (21.11.2014)Fotoreporter PAP Tomasz Gzell dokumentuje akcje policjantów w okupowanej siedzibie PKW (21.11.2014) (S-AWOMIR KAMIŃSKI)

Tomasz Gzell, fotoreporter PAP, oraz Jan Pawlicki, reporter TV Republika, nadal są w dyspozycji śródmiejskiej policji. Wiele wskazuje na to, że policjanci postawią im te same zarzuty, co osobom, które okupowały siedzibę Państwowej Komisji Wyborczej. Wśród zatrzymanych są też m.in. Ewa Stankiewicz Grzegorz Braun.
W nocy z czwartku na piątek policja wyprowadziła kilkanaście osób, które okupowały budynek Państwowej Komisji Wyborczej, a wcześniej domagały się dymisji całej PKW oraz rozpisania nowych wyborów. Wśród osób zatrzymanych są m.in. Ewa Stankiewicz, szefowa stowarzyszenia Solidarni 2010, oraz prawicowy reżyser Grzegorz Braun. To oni byli przywódcami wieczornej okupacji siedziby Państwowej Komisji Wyborczej. Domagali się m.in. dymisji PKW oraz rozpisania nowych wyborów.

Ale wśród zatrzymanych osób znaleźli się też dwaj dziennikarze: Tomasz Gzell, fotoreporter Polskiej Agencji Prasowej oraz Jan Pawlicki z TV Republika, którzy relacjonowali wydarzenia przy ul. Wiejskiej.

Zajścia relacjonowaliśmy minuta po minucie na warszawa.wyborcza.pl

Dziennikarze też z zarzutem

Wszystkim zatrzymanym policja planuje postawić zarzut z art. 193, czyli tzw. naruszenia miru domowego. Chodzi w tym wypadku o nieopuszczenie budynku na żądanie jego użytkownika. Ich sprawy ma w trybie przyspieszonym rozpatrywać śródmiejski sąd.

Jak dowiedziała się ” Stołeczna”, policja planuje postawić zarzut także zatrzymanym dziennikarzom. Pośrednio potwierdza to rzecznik Komendy Stołecznej.

- Osoba upoważniona przez administratora budynku trzykrotnie wezwała osoby zgromadzone w pomieszczeniach PKW do ich dobrowolnego opuszczenia. Dotyczyło to zarówno osób prywatnych, jak i dziennikarzy. Te osoby, które nie zastosowały się do tej prośby, zostały zatrzymane – mówi st. asp. Mariusz Mrozek. – Wobec 12 zatrzymanych osób są obecnie wykonywane czynności, również wobec dziennikarzy. Wszystkie osoby, także dziennikarze, są równe wobec prawa – podkreśla.

„Byli w pracy”

Oświadczenie ws. zatrzymania Gzella opublikował Press Club. Marcin Lewicki, przewodniczący rady napisał m.in.: ” Zatrzymanie dziennikarza wykonującego obowiązki służbowe, a zwłaszcza dokumentującego działania siłowe uprawnionych służb państwa, zawsze będzie budziło najwyższy niepokój i rodziło oczekiwanie szybkich i jednoznacznych wyjaśnień. Działanie takie rodzi bowiem uzasadnioną wątpliwość co do intencji zatrzymujących. Tomasz Gzell został pozbawiony możliwości kontaktu z redakcją, a przede wszystkim – możliwości przekazania jej efektów swojej pracy. Tomasz Gzell jest uznanym i doświadczonym fotoreporterem PAP, na co dzień relacjonującym procesy sądowe. W siedzibie PKW przebywał legalnie, na polecenie służbowe swych przełożonych i dla wszystkich odbiorców serwisu PAP dokumentował zajścia z udziałem okupujących gmach. Tomasz Gzell na miejscu zdarzeń wykonywał zadania dziennikarskie i nie ma powodu, dla którego funkcjonariusze policji mu to uniemożliwili. Z całą pewnością nie zrobiłby czegoś, co można potraktować jako odmowę wykonania polecenia uprawnionych organów.

Służby publiczne mają za zadanie umożliwiać dziennikarzom swobodę wykonywania obowiązków zawodowych – a do tej należy również dokumentowanie łamania prawa w publicznym gmachu, do którego wdarły się niepowołane osoby. W takiej sytuacji dziennikarz – a zwłaszcza fotoreporter publicznej agencji prasowej – ma obowiązek dokumentować wszelkie czynności zarówno łamiących prawo, jak i stróżów prawa.

„To zastraszanie”

W związku z zatrzymaniem swojego reportera także TV Republika opublikowała oświadczenie. Czytamy w nim m.in.: ” Nasz dziennikarz na terenie PKW wykonywał swoje obowiązki służbowe, relacjonował na żywo ważne społecznie wydarzenie, a także przygotowywał materiały reporterskie zlecone mu przez kierownictwo redakcji. Relacjonowanie wydarzeń jest podstawą pracy reportera. Zatrzymanie dziennikarza, który wypełniał swoje społeczne i zawodowe obowiązki, jest uderzeniem w wolność słowa i budującą ład demokratyczny wolność mediów. Takie działania, które mogą być interpretowane jako próba zastraszania dziennikarzy, nie mogą być tolerowane. Zwracamy się więc z apelem do dziennikarskich organizacji zawodowych, a także przez instytucje broniących wolności słowa o solidarność w tej bezprecedensowej sprawie, udzielenie wsparcia i pomocy zatrzymanemu niesłusznie dziennikarzowi. Obecnie praktykowane „standardy” policji, zatrzymywanie relacjonujących wydarzenia dziennikarzy powinno zostać potępione, niszczy bowiem podstawowy ład społeczny w kraju”.

warszawa.gazeta.pl

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.