Michnik, cud nad Wisłą i cenzura kościelna

Tygodnik braci Karnowskich „wSieci” na tropie. Węszą indiańskim sposobem: brunatnym. Z nosem przy tyłku.

Smrody, które wydalają, każą wąchać swoim czytelnikom. Karnowscy posługują się tylko brunatnym kłamstwem i manipulacją.

Niedouczyny dziennikarz Pyza (Marek, jakieś pseudo), pyzaty i zezowaty, wywęszył z pierdnięcia Karnowskich, że Agora upada.

Zdeptany umysł nieuka Pyzy spłodził taki oto potworek:

„… niebawem będziemy musieli przyzwyczaić się do życia bez Agory”.

Wyskrobek Pyza nie miał szczęścia. Gdyby w pobliżu jego matki był Chazan, dziennikarzyna miałby to szczęście nie męczyć się na świecie i niedorobionych czytelników smrodliwego tygodnika.

A w „Naszym Dzienniku” przekonują czytelników, że cud nad Wisłą 1920 roku został po prostu wymodlony. Zjawiły się rydwany boskie z Matką Boską – i bolszewików pognali:

„Ksiądz Skorupka poległ 15 sierpnia, w święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, gdy wierni podczas procesji i w przepełnionych kościołach prosili Boga o zwycięstwo nad bolszewizmem.”

Dlatego Kościół domaga się cenzury, w 1994 roku Episkopat pisał:

„Następstwem trudnych dziesięcioleci w zniewolonej Ojczyźnie pozostaje kryzys moralny, jaki przeżywa nasze społeczeństwo. W Konstytucji powinna się znaleźć gwarancja nienaruszalnej godności człowieka inspirowana troską o jego rozwój moralny. Celowi temu służy zakaz rozpowszechniania w ogólnodostępnych środkach przekazu treści obrażających godność osoby ludzkiej (…).”

[List Episkopatu Polski w sprawie Konstytucji do wiernych Kościoła i wszystkich ludzi dobrej woli, 22.10.1994 | źródło: Borecki Paweł, Janik Czesław (oprac.), Kościoły i organizacje światopoglądowe o nowej polskiej Konstytucji. Wybór materiałów źródłowych z lat 1988-1997, Dom Wydawniczy Elipsa, Warszawa 2012]

Urban w świetnej formie

 

Jerzy Urban jest w świetnej formie. Nie przeszkadza mu wiek, ani majątek – bo go ma. Rozdaje na prawo i lewo cenzury.

 

Rozdaje je na lewicy, bo wiadomo – prawice jest „be” i słusznie.

 

Urban mimo swojej politycznej sympatii dla Ruchu Palikota jest rozczarowany, bo ta partia nastawiła przeciwko sobie media. Zaznaczył, że to komplikuje sytuację polskiej lewicy. W jego opinii Janusz Palikot to „kapryśna primadonna”, Leszek Miller „egocentryk”, a Ryszard Kalisz jest „uroczy, lecz leniwy”. W zjednoczeniu lewicy nie pomagają feministki, które redaktor naczelny „NIE” nazwał „sektą”.

 

A to wszystko w najnowszym „Newsweeku”. Urban o Palikocie rzecze: „Doradzam, ale czy on mnie słucha, tego nie wiem. Jest kapryśną primadonną, która musi postawić na swoim. On uważa, że w ten sposób walczy o przywództwo, ale brak mu wciąż zmysłu taktycznego. Prawdziwy wódz wie bowiem, że walcząc o przywództwo, trzeba czasami się cofnąć, przyczaić, a niekiedy w ogóle wycofać 
na jakiś czas”.

 

Zaś o sobie i Magdalenie Środzie: „Nie jestem taką damą klasową jak pani prof. Środa i nie uważam, że polityka to miejsce, gdzie trzeba grzecznie do siebie mówić. Powiedzenie z mównicy sejmowej: „Jesteś kanalią i złodziejem”, jest właściwe, jeśli ma się na to dowody. Bo jest to proste i skuteczne w odróżnieniu, niestety, od mówienia o potrzebie bycia zgwałconą”.

 

Urban ma swoje lata i trzeba go zrozumieć, ale nie te sektę. Równie dobrze można powiedzieć o sekcie mężczyzn. I co z tego wyniknie? Portki i majtki: „Feministki stały się w Polsce sektą, jak sekta smoleńska czy radiomaryjna, skupioną nie na załatwianiu ważnych społecznie spraw, lecz na swoich uprzedzeniach. W oderwaniu od realiów”.

 

A realia są takie, że Urban może dostać za takie słowa tłuczkiem po głowie. Może już dostał i dlatego chrzani takie rzeczy, jakby miał guza od tego uderzenia.

Paradowska o balu niepokornych

 

Janina Paradowska, publicystka „Polityki”, kpi z inicjatywy prawicowych dziennikarzy, którzy organizują konkurencyjną imprezę wobec Charytatywnego Balu Dziennikarzy.

 

Niepokorni (korni wobec Kaczyńskiego) tworzą alternatywną rzeczywistość, alternatywne państwo i alternatywne pojęcia o prawdzie.

 

Paradowska podpowiada, aby na swoją alternatywną maskaradę karnawałową przebrali się w stroje „Komoruska”, mordercy Tuska, albo przywdziali maskę Putina z trotylem na rękach. Elementem dekoracji powinna być smoleńska brzoza.

 

Polonez na balu niepokornych powinien poprowadzić „parapremier” Piotr Gliński w towarzystwie takich polityków, jak Macierewicz. Zaś Sakiewicz i Karnowski powinni rozważyć, czy na imprezę nie wpuścić Jarosława Gowina.

 

Paradowska ironizuje, iż do Krakowa niepokorni mogą przenieść nie tylko bal, ale także stolicę:

 

„Bo przecież prezydencka para już na Wawelu jest, jakieś miejsce na Skałce dla czołowego literata jeszcze się znajdzie, Panteon Narodowy w budowie i pomniki stawiać można dość łatwo pod warunkiem nie przytwierdzania do podłoża w sposób bardziej trwały, tak jak choćby posąg Jana Pawła II na Wawelu, lub nawet przytwierdzając porządnie, jak Piotra Skargę szpecącego uroczy Plac. św. Magdaleny. Jest też Muzeum Lotnictwa, a więc może i miejsce dla wraku się znajdzie”. Czytaj więcej

Monika Olejnik z czerwonymi oczami

„Dziennik” chce być poważnie traktowany, ale lubi rozsiewać plotki. Wypatrzyli na Facebooku na profilu Moniki Olejnik jej ostatnie zdjęcie sylwestrowe i nie omieszkali jej opublikować i zatytułować: „Czerwone oczy i rozwiany włos”.

 

Przy okazji można było się dowiedzieć, z kim bawiła się dziennikarka: Trio i szalone życzenia: Artur Rojek, Monika Olejnik i Anna Szałapak z góralskim śpiewnikiem!

 

Zazdrośnicy!

PO się rozpada, nowa partia, absurdy medialne

W mediach dzieje się coraz gorzej. Chwytają się najbardziej absurdalnych pomysłów, nie tylko z powodu, że mają coraz gorszych dziennikarzy. Media papierowe odchodzą z rynku, a „Rzeczpospolita” po aferze trotylowej utraciła resztki wiarygodności.

 

W najnowszej „Rz” wymyślili sobie, że PO upada, rozsypuje się, więc na pewno „układ” będzie szukał jakiegoś ratunku. Niezbyt rozgarnięci dziennikarze na taki geniusz wpadli, a naczelny temat klepnął, nowe rozdanie polityczne, nowy układ personalny, będzie nowa partia.

 

W tym nowym podmiocie politycznym po upadku PO znajdą się: Ziobro, Kowal, Doda i Środa. A także Kamiński, Giertych i Bielan. Jak to można określić? Tylko podobną metaforą, jak te wypociny: intelektualne szczyny.

 

Do tego Radosław Sikorski jakoby będzie kandydował na prezydenta. Radocha, uciecha, że pachy zabijać o tej porze roku. Degradacji prasy totalna.

 

Sikorski na Twitterze musiał „newsa” prostować, a Marek Migalski mu odćwierkał, iż nie wierzy. Szef dyplomacji zapewnił że zagłosuje na Bronisława Komorowskiego.

 

Tyle są warte media, ale też winni są politycy, którzy dają się w takie absurdy wciągać.

Mord na prawicy


Prawica zna już przyczyny morderstwa Krzysztofa Zalewskiego przy ul. Grochowskiej w Warszawie. Zamordowany był ekspertem lotniczym, byłym naczelnym miesięcznika „Lotnictwo”, wypowiadał się w sejmowej komisji Antoniego Macierewicza oraz był radnym PiS od 2006.

 

Został zamordowany przez Cezarego S., członka zarządu spółki Magnum-X, w którym Zalewski był wiceprezesem.

 

Portal wPolitycepublicyści prawicowi śmiało stawiają tezę, że zeszedł z tego świata, bo źle wyrażał się o władzy.

 

Na prawicy mamy do czynienia z myśleniem w kategoriach śmierci i mowy nienawiści, rzecz jasna dla nich uprawianej przez PO.

 

Zdaje się, że przybył im do kolekcji kolejny świętego, którego egzegezą zajmą się w najbliższych dniach. Znowu Jarosław Kaczyński coś walnie, np. o Rosiaku, tym zamordowanym w Łodzi. Na prawicy innego myślenia nie ma. A to zabił swój swego z powodów biznesowych.

Braun Dzierżyński ma prelekcję

 

Grzegorz Braun ma się całkiem dobrze, a może nawet lepiej niż dobrze. To ten gość, który chciał rozstrzelać trzy tuziny dziennikarzy „Gazety Wyborczej” i TVN. Później nawet się poprawił i powiedział: mało*.

 

Braun może liczyć na wsparcie miłości katolickiej i dalsze przekonywanie o przemożnej chęci rozstrzelania dziennikarzy. Jarosław Kaczyński pewnie Braunowi da asumpt do dodatkowego rozprawienia się z dziennikarzami pism kolorowych, bo powstały z obcego kapitału.

 

Kaczyński będzie media (i banki) odbierał, a Braun jako Dzierżyński pracujących w nich rozstrzeliwał.

 

Braun w niedzielę ma spotkanie w Izabelinie o 18.30 w Centrum Kultury (jak ktoś się wybiera, podaję godzinę – 18.30). Ciekawe, czy jego lista pacyfikacji dziennikarzy zostanie rozszerzona o redaktorów z kolorowych pism?

 

Powyższa informacja została umieszczona na tablicy ogłoszeń parafialnych przy kościele w Izabelinie.

 

Proboszcz trzyma z Dzierżyńskim Braunem sztamę.

 

* Przypomnienie słów Brauna o posłaniu do Bozi dziennikarzy, które padły w warszawskim Klubie Ronina: „To jest kolejny przesąd polskiej inteligencji, pacyfizm. Wiara w to, że tu można cokolwiek załatwić, jak nie zostaną wyprawieni na tamten świat w sposób nagły, drastyczny i nieprzyjemny. No powiedzmy, wziąłbym tak z tuzin redaktorów „Gazety Wyborczej”, ze dwa tuziny pracowników drugiej gwiazdy śmierci, centralnej dzisiaj, TVN-u, nie wspominam oczywiście o etatowych zdrajcach i sprzedawczykach, którzy zawsze nimi byli (…)., no jeżeli się tego nie rozstrzela, co dziesiątego, to znaczy, że hulaj dusza piekła nie ma”.

Pogrzeb „Uważam Rze”

 

Grzegorz Hajdarowicz zdaje się, że postanowił ostatecznie pogrzebać „Uważam Rze”.

 

Inaczej nie można odczytać, iż naczelnym pod odejściu Pawła Lisickiego zrobił Jana Pińskiego, skrajnie prawicowego, nieukształtowanego publicystę.

 

Ten z kolei jako komentatorów bierze do pisma skrajnych prawicowców Artura Zawiszę i Roberta Winnickiego, szefa Młodzieży Wszechpolskiej. To prawa ściana, za którą już nic nie ma, tylko faszyzm.

 

Taka redakcja nie ma szans na rynku wydawniczym, na którym niszę wypełnia „Nasz Dziennik” o. Rydzyka. Chyba, że o to chodzi, aby rozpirzyć prawicowego czytelnika, by czuł się zagubiony, a wreszcie porzucony.

 

Czy takim makiawelizmem wykazuje się Hajdarowicz, który dużo wcześniej przegrał sprawę „Uważam Rze”?

 

Czyżby pogodził się z tym, że pieniądze wyrzucił w błoto? Powstaje pytanie, co dalej z „Rzeczpospolitą”? Jak na razie nie ma pomysłu na dalszą obecność na rynku medialnym tego zasłużonego dziennika.