Ziemkiewicz: logorea dziada

 

 

Na co cierpi Rafał Ziemkiewicz? Na chorobę, która nazywa się endecją.

 

Ale jest i groźniejsza zaraza, występująca zresztą powszechnie u celebrytów, którym nie pozwolono wejść na salony, tą chorobą jest logorea – nadpobudliwość języka.

 

Jak rozpuści mowę z supła języka, to Ziemkiewicz nie wie, kiedy się zatrzymać. Gada i gada. Jest to także syndrom, w którym gdy otwiera się gęba, umysł się zatyka. Myśl nie ma przepustu.

 

Logorea, gadatliwość jak z magla, przekłada się na takąż logoreę w pisaniu. Grube tomiszcza Ziemkiewicza należy wyżąć z treści i zostaje tyle z tego, co kot Kaczyńskiego napłakał. Łza treści.

 

Tak było z „Michnikowszczyzną”, która to pozycja zawładnęła prawicowymi umysłami. Płaczkami endeckimi. Tak już się staje z najnowszym produktem logorei tego autora „Myśli nowoczesnego endeka”. Tytuł sam w sobie jest oksymoronem: jak endek może być nowoczesny? Występuje w tytule jeszcze jeden oksymoron: jak endek może myśleć? Chyba tylko tak, jak w PRL-owskich kawałach myślący milicjant.

 

W maglu zwykle baby rozpuszczają język, więc wychodzi, że Ziemkiewicz to dziad z magla.