Błędy polskiego MSZ

 

Polski urzędnik w jakiejkolwiek ekipie rządowej jest zawsze taki sam: leniwy i niewiele pojmujący z otaczającej go realności politycznej.

 

Szczególnie wrażliwi powinni być urzędnicy z MSZ. Działania ich nie ograniczają się tylko do polskiego podwórka. Wkraczają na tereny niekoniecznie nam sprzyjające. Tak jest w przypadkach wszelkich reżimów, z którymi musimy prowadzić grę dyplomatyczną.

 

MSZ kolejny raz daje plamę w stosunkach z Białorusią. Informuje o tym „Rzeczpospolita”. Opozycjonistom białoruskim przesłano formularze PIT z logiem MSZ, związane to jest z pobranym honorarium za ich udział w szczycie Partnerstwa Wschodniego.

 

Niedawno reżim Łukaszenki skazał na podstawie posiadania polskich dokumentów – które interpretowano jak w reżimie chce satrapa – Alesia Bialackiego. Kolejnych ludzi opozycji białoruskiej w ten sposób naraża się na prześladowania i procesy.

 

W tym wypadku powinien odpowiedzieć swoim stanowiskiem urzędnik i jego zwierzchnik. Nie można ciągle się zasłaniać, że nic się nie stało. Niefrasobliwość w tym kontekście jest kosztowna, Białorusini mogą zapłacić nawet życiem.