Tchórzostwo Pawłowicz i edukacja Grodzkiej dla posłów

W Mińsku Mazowieckim miało dojść do spotkania Anny Grodzkiej (Ruch Palikota) z posłanką PiS Krystyną Pawłowicz. Dlatego w tym mieście, gdyż na spotkaniu Klubu Gazety Polskiej Pawłowicz niewybrednie sobie żartowała z transseksualnej posłanki, iż „ma twarz boksera”.

 

Jak to z PiSmanami bywa, tchórzą. Na pomysł takiej konfrontacji wpadł miejscowy działacz Ruchu Palikota. Grodzka nic nie miała przeciw temu, a Januszowi Palikotowi ten pomysł się spodobał.

 

Ale Grodzka nie otrzymała pozytywnej odpowiedzi od Pawłowicz, która dla Onetu powiedziała: „Pierwsze słyszę o takim spotkaniu”. Uważa, że takie spotkanie byłoby jedynie  „zwabianiem” ludzi i wprowadzaniem ich w błąd. - Mnie zabawy i happeningi nie interesują.

 

Z pewnością nie byłaby to dyskusją o ideach, ale o zachowaniach ludzi ze świecznika i mogłay pewne rzeczy w sferze publicznej wyprostować. Naprawić, a Pawłowicz miałaby szanse na rehabilitację. Nie chce jednak z tego skorzystać.

 

Grodzka nie poddaje się: – Nie rozumiem braku akceptacji dla ludzkiej odmienności i różnorodności. Dlaczego miałabym być gorsza od innych posłów tylko ze względu na moją transseksualność – tak wypowiadała się w Radiu ZET.

 

Posłanka Ruchu Palikota zadeklarowała, iż w tej kwestii może zorganizować warsztaty dla posłów.

Miłości Palikota, bo ma wielkie serce

 

Zatrząsł się Janusz Palikot, gdy dowiedział, iż PO będzie przeciw odwołaniu Wandy Nowickiej z wicemarszałka. A że emitowano jego wzburzenie w programie Moniki Olejnik „Kropka nad i”, musiało dostać oprawę retoryczną: – To skandaliczna decyzja na zasadzie „rączka rączkę myje. To sitwa.

 

- Jak Wanda Nowicka nie zostanie odwołana, to złożymy wniosek o odwołanie wszystkich wicemarszałków. Wtedy usłyszymy, co zrobił choćby poseł Grzeszczak (PSL – przyp. Woo) i dlaczego należało mu się 40 tysięcy premii – groził poseł.

 

Zaś o Wandzie Nowickiej, która nie wiadomo dlaczego miałaby być odwołana (bo dostała premię bez swojej wiedzy): - – Nie wiem co zrobi jutro Wanda Nowicka, ale bardzo ją cenię – zapewniał Palikot. Szef partii podkreślił kilka razy, że „kocha Wandę Nowicką”.

 

Ma prawo Palikot do wyrażania publicznie uczuć, co jednak na to jego osobista żona? Hę?

 

– Anka Grodzka jest największym symbolem kobiecych spraw i dlatego ją proponujemy – mówił. Zdaniem Palikota, reszta posłów boi się jednak tej kandydatury. – Platforma Obywatelska zaś ma tyle wspólnego z obywatelskością, co milicja obywatelska – przekonywał.

 

Sytuacja jest niezręczna dla Palikota, jak w każdej sytuacji, gdy serce jest rozrywane przez tyle uczuć. Palikot ma po prostu wielkie serce.

Ferwor Pawłowicz, bo Kościół bierze kasę

 

Krystynie Pawłowicz nie pierwszy raz zdarzyło się napaść retorycznie na posłankę Ruchu Palikota, Annę Grodzką.

 

Po raz pierwszy doszło rok temu w Polskim Radiu. Zostały odnalezione nagrania z programu „Sterniczki” radiowej „Jedynki”. Zapis dotyczy dyskusji o Funduszu Kościelnym.

 

Oto ten fragment:

 

- Kościół bierze kasę od państwa – stwierdziła Anna Grodzka, co wywołało ostrą reakcję posłanki PiS Krystyny Pawłowicz, która mówiąc zwróciła się do posłanki RP per „pan”. Dwukrotnie.

- Proszę nie pomawiać Kościoła, bo pan, przepraszam, pani, popełnia teraz przestępstwo. To jest bezpodstawne, mówię do pani Grodzkiej. Jakie pan ma dowody? Jakie pani ma dowody, przepraszam bardzo – mówiła Pawłowicz.

- Niech pani się nie myli w formie, bardzo panią proszę – powiedziała wtedy Grodzka.

- Przepraszam, to niezależne ode mnie, w ferworze dyskusji – przeprosiła posłanka PiS, jak dziś widać nieszczerze.

- Proszę ten ferwor trochę pohamować – odcięła się Grodzka (cyt. za: Agnieszka Kublik).