Smoleńsk, eksperci, brzoza (debata w „Wyborczej”)

 

„Gazeta Wyborcza” zorganizowała debatę w sprawie katastrofy smoleńskiej z udziałem siedmiu ekspertów z komisji Jerzego Millera. To pierwsza tak poważna debata publiczna, która musi pokonać w sferze publicznej paranoje PiS i Macierewicza. Coraz więcej Polaków wierzy w chore rojenia upowszechniane przez teoretyków „spiskowych”.

 

- Byliśmy komisją państwową, a nie rządową. Dlatego przyjęliśmy zasadę, że nie rozmawiamy z politykami – podkreślał w środę po południu dr Maciej Lasek, wiceszef zespołu, który badał katastrofę prezydenckiego tupolewa z 2010 r.

Eksperci po raz pierwszy pokazali fotografię słynnej brzozy, zrobioną zaraz po wypadku. Widać na niej wyraźnie wbite w drzewo fragmenty skrzydła samolotu. Przypomnieli, że ślady brzozy są też na końcówce skrzydła, którą tupolew zahaczył o drzewo w końcowej fazie lotu.

 

Debatę w „GW” prowadził Jarosław Kurski, który tak podsumował to spotkanie: „Wypadki lotnicze to nigdy jedna przyczyna, to zawsze ciąg nawarstwiających się przyczyn, łańcuch zdarzeń. Gdyby zerwać jedno z jego ogniw, do katastrofy by nie doszło. Niestety nikt tego łańcucha nie zerwał: brak aktualnej prognozy, słabe wyszkolenie pilotów; niejasny status lotniska; brak lidera na pokładzie; spóźnienie, pośpiech; presja; gęsta mgła; polityczna i symboliczna ranga wizyty; fatalne wyposażenie lotniska, wąwóz, zła interpretacja wskazań wysokościomierzy; determinacja, by lądować; „na kursie i na ścieżce”, brak reakcji na „pull up”, podchodzenie na automatycznym pilocie, brak jednoznacznego zakazu lądowania w obawie przed skandalem dyplomatycznym etc.

Co więc złożyło się na tragedię uznaną przez Sejm za największą od II wojny światowej katastrofę narodową? Można to nazwać krótko: „banalność przyczyn”. Zła organizacja, brak wyobraźni, brawura i polskie „jakoś to będzie”, które spotkało się z rosyjskim odpowiednikiem – „awoś”. Jakby żelazne procedury, bezwzględne prawa fizyki i meteorologii nie dotyczyły VIP-ów.

Niestety dotyczą wszystkich. Dlatego trzeba zrobić, co tylko można, by już nigdy żaden pasażer polskiego statku powietrznego za „banalność przyczyn” nie zapłacił życiem”.

Za: Wyborcza.pl

Bez Kaczyńskiego Polska jest normalna

 

Jarosław Kaczyński uczepił się debat, jak pies nogawki. Następna jest planowana o bezrobociu, odbędzie się w poniedziałek (22 października).

 

„Więcej pracy” – taki tytuł będzie miała ta „Alternatywa”. Kaczyński zachwala w swoim stylu „praca jest najważniejsza”, a nie Polska. Ciekawe. Oczywiście tylko PiS ma pomysł: jak zmniejszyć bezrobocie, jak industrializować kraj i przywrócić szybkie tempo wzrostu gospodarczego.

 

Jak Polacy dadzą się nabrać, Kaczyński może uczynić to, w czym jest najlepszy. Bagno. Prezesie weź sobie na wstrzymanie. Słupki sondażowe na chwilę podskoczyły, teraz będą wracać do normalności.

 

Polska bez Kaczyńskiego jest normalnym krajem, gdy prezes PiS się odezwie, dopada naród schizofrenia.