Co z Gowinem i PO?

 

 

Media przez weekend mają, co rozważać. Co stanie się z Jarosławem Gowinem w poniedziałek?

 

Sam zainteresowany odpisał na Twitterze tytułem piosenki Boba Geldofa: ”I don’t like Mondays ;-)”.

 

Może już wie, co i jak, i dlatego nie lubi poniedziałków. A może poniedziałek to dla niego szewski poniedziałek, gdy kaca weekendowego trzeba leczyć w robocie rządowej.

 

Albo będzie miał takiego kaca, że wypad z rządu to będzie bułka z masłem? Czy wówczas podejmie decyzję, aby wypaść z PO?

 

Co dalej wówczas z Gowinem? Kroić się może scenariusz bardzo koronkowy. Gowin raczej nie zasili szeregów PiS, bo Kaczyński wrąbałby go bez popitki. Przejdzie do PJN Pawła Kowala, które z PSL utworzyło wspólną inicjatywę Centrum dla Polaków.

 

Dostał zresztą Gowin zaproszenie od Kowala, aby wstąpić w szeregi tego nowego bytu politycznego.

 

A co by się stało z koalicją rządową? Donald Tusk po wyrzuceniu Gowina może zechcieć rozwiązać koalicję i zawrzeć nową z SLD.

 

Scenariusz ten jednak wybiega zbyt daleko. Wszystko zatem w polityce polskiej jest możliwe, ale obciążone ogromnym ryzykiem. Rafał Grupiński – szef klubu parlamentarnego PO – twierdzi, że sprawa Gowina to dalszy ciąg rekonstrukcji rządu.

 

Można to rozumieć, iż coś z Gowinem się stanie. Co? Spekulacji cała gama, aby media się nie nudziły w weekend i nie wpadło im do głowy krytykowanie premiera.

 

Gowin nie wypadnie z rządu, otrzyma jakąś przeciwwagę pod pretekstem kiepskiego prowadzenia resortu.

 

PiS pyta Tuska dlaczego nie broni papieża przed Ryfińskim

 

Posłowie PiS mają kłopoty z głowami. Nie są one częścią ciała jako taką. Ale wkręcaną. Gdzieś w okolicach szyi powinien znajdować się gwint. Trzeba ich przebadać. U psychiatry też.

 

Ci ludzie (taki rodzaj Alien) z wkręconymi głowami w Watykanie panoszą się w Polsce i to w Sejmie.

 

Oto chcą, aby Donald Tusk ścigał Armanda Ryfińskiego z Ruchu Palikota za to, że napisał list do papieża, a w nim: ”rozumiem, że nie czuł się już Ojciec na tyle silny psychicznie i fizycznie, aby przewodzić tak rozwiniętej i niestety zdemoralizowanej organizacji. Olbrzymia skala pedofilii wśród duchownych załamałaby każdego”.

 

Ryfiński ponadto proponuje Watykanowi ”ustanowienie funduszu na odszkodowania, np. w wysokości 5 miliardów euro, gdyż ofiar duchownych pedofilii może być w Polsce nawet blisko 300 000″.

 

Może Ryfiński pomylił się w obliczeniach, ale skąd o tym może wiedzieć „Alien” z wkręconą głową w Watykanie poseł PiS` Andrzej Jaworski, wiedza jego na jakikolwiek temat jest żadna i na pewno nie w interesie ludzi poszkodowanych i Polski.

 

Ten człowiek z zardzewiałym gwintem, na który wkręcono mu głowę w Watykanie, pomylił Tuska z Ziobro i Kaczyńskim, którzy nie spali, tylko ścigali. PiS-owiec powiedział: - Działania Ryfińskiego jako posła na Sejm obrażają nie tylko uczucia ludzi wierzących, ale też znieważają głowę obcego państwa, dlatego powinny zareagować służby dyplomatyczne i prokuratura. Chcemy wiedzieć, dlaczego do tej pory nie zrobiono.

 

Otóż zardzewiała głowo wkręcona w Watykanie „Alien” Jaworski, dymaj się ze swoimi problemami na plac św. Piotra i to z papierem ściernym. Odkręć głowę i wyszlifuj ją z rdzy.

 

Bzdury chrzanisz i nie wraca do Polski z placu z Watykanu, nie potrzebujemy tutaj ludzi z obcymi głowami.

 

Antypolski Kaczyński jak zgaga

 

Jarosław Kaczyński też musiał wyrazić pogląd o zmianach, jakie ma dokonać w rządzie Donald Tusk. Prezes PiS – zawsze działający na szkodę Polski, a wcześniej na szkodę brata – wyraził chciejstwo, które tylko do niego pasuje:

 

- Gdybym był na miejscu obecnego premiera, to bym się po prostu podał do dymisji. Mam jednak dość mocno rozwinięte poczucie wstydu.

 

Będzie prezes PiS miał okazję usłyszeć swoją „dezaprobatę”, gdy zgłosi w stosunku do rządu Tuska wotum nieufności i przedstawi kandydata na „parapremiera” Piotra Glińskiego.

 

Co usłyszy? Śmiech na sali.

 

A śmiać się można z prezesa przy wielu jego stwierdzeniach, także tym o „poczuciu wstydu”. Być jak on – to wstyd: autentyczny kurdupel, stan umysłu prezentuje jak Liliput.

 

Przede wszystkim – to należy podkreślić – jest mentalnie przeciw Polsce. Tyle, ile on napsuł wizerunku Polski, niewielu się udało.

 

Kaczyński to nieprzetrawiona zmora kraju. Każde jego wystąpienie odbija się zgagą. Odejdź, człowiecze, na śmietnik historii. Tam twoje miejsce, gdzie posłałeś własnego rodzonego brata, Lecha.

 

A kysz! Przepadnij, zmoro!

Duda, szef „S”, zwany Hau-hau, darmozjad gada

 

Piotr Duda, szef „Solidarności”, w TVP1 rzekł, iż „Tusk powiedział, że nic tak wielkiego nie może dla Polski więcej zrobić. Może - podać siebie i rząd do dymisji”.

 

Duda, który ma do zaproponowania Polakom katastrofę, może takie głupoty wygadywać, gdyż za nic nie odpowiada. Tak jak jego związek zawodowy, który przestał cokolwiek znaczyć.

 

Pamiętać trzeba o faktach, a są one następujące. Budżet UE ma być deficytowy - Unia planuje 959 mld euro wydatków i 908 mld euro przychodów. Polska ma otrzymać 72,8 mld euro na politykę spójności oraz 28,5 mld euro na politykę rolną.

 

Co ma do powiedzenia Duda? Przepraszam: co do do zaszczekania Duda? Jego zdaniem, pieniądze z UE należały się Polsce „jak psu micha”.

 

Darmozjada trzeba wykopać od michy. Jest tylko psem, który szczeka. Ujada. Hau-hau.

Internauta Tusk walczy dla Polski o unijne miliardy

 

Donald Tusk wyruszył do Brukseli, aby walczyć o miliardy unijnych dotacji dla Polski. Premier jest zdeterminowany, będzie domagał się wsparcia dla najbiedniejszych krajów UE. Jak ważne jest to dla Tuska, można sądzić po jego wpisie na Twitterze:

 

Przed nami trzy dni, które wpłyną na całą dekadę. Najważniejsze zadanie, jakie kiedykolwiek przede mną stanęło. Trzymajcie kciuki!

 

- zwrócił się premier do użytkowników tego serwisu społecznościowego. Trzymamy, a Tusk musi uruchomić wszystko to, co ma najlepsze w politycznym rozumie.

 

Polski rząd zdecydował, iż nie zgodzi się na unijne cięcia na lata 2014-20 w sferze polityki spójności. Te pieniądze są przeznaczone dla najsłabiej rozwiniętych regionów UE. Cięcia uderzyłyby w polskich rolników.

 

Rząd przyjął stanowisko na wtorkowym posiedzeniu: Z tego względu sprzeciwiamy się ograniczaniu budżetu przeznaczanego z polityki spójności na kraje najbiedniejsze, ponieważ w dłuższej perspektywie powodować to będzie dalsze pogłębianie się różnic między krajami bogatymi i biednymi. Byłoby to również sprzeczne z zasadą solidarności UE

 

Poprzednie negocjacje w sprawie unijnego budżetu w listopadzie 2012 zakończyły się fiaskiem. Obecne – w czwartek i piątek – zapowiadają się na trudne. Politycy nie odejdą tak łatwo od stołu, gdyż budżet musi być przyjęty na tym posiedzeniu Rady Europejskiej.

 

Oby w takim kształcie, by nas zadowolił. Od tego też zależy polityczna przyszłość Tuska i PO.

Gliński o Palikocie

 

Całkiem ciekawe słowa powiedział w TOK FM kandydat PiS na „parapremiera” rządu technicznego prof. Piotr Gliński.

 

W następnym tygodniu ma zostać zgłoszony wniosek o wotum nieufności dla rządu Donalda Tuska.

 

Albo Gliński jest świadomy tego, co mówi. Czyli ma realne szanse objąć rządy, albo się ośmieszy. Śmiem twierdzić, iż idzie na ośmieszenie. Kto miałby głosować przeciw obecnej koalicji, oprócz PiS i Solidarnej Polski? Lewica z pewnością wstrzyma się od głosu.

 

Gliński utrzymuje, że „mam wolną w rozmowach koalicyjnych. Przynajmniej tak się umówiliśmy”.

 

Kto miałby wejść z PiS w koalicję, oprócz Solidarnej Polski? PSL? Piechociński dzisiaj, jakby poruszył palcem w tym aspekcie w bucie, to straciłby cała nogę. A reszta może popukać się w czoło, gdy usłyszy słowa koalicja od Glińskiego.

 

A ta „wolna ręka” – mógłby Gliński nie tumanić Polaków. Elektorat PiS to tumany, ale resztą raczej do tego rodzaju „patriotów” się nie zalicza. Wolną rękę Kaczyński może dać Glińskiemu, jak idzie do WC i papierem się podciera.

 

Pewnie Janusz Palikot dał czadu Glińskiemu i pokazał mu przynajmniej drzwi, gdyż kandydat na „parapremiera” powiedział: „Ruch Palikota w sposób świadomy, jak mi się zdaje, chce niszczyć życie publiczne w Polsce i demokrację polską. Jeżeli ktoś w sposób świadomy i cyniczny obraża symbole religijne ważne dla milionów Polaków, to troszeczkę się sytuuje poza dopuszczalnym obszarem debaty publicznej”.

 

Krzyż dla Glińskiego może być tylko wówczas ważny, gdy pójdzie w siną dal. Krzyż ci na drogę, „parapremierze”.

 

Czy Donald Tusk jest geniuszem?

 

Andrzej Olechowski – jeden z większych niezrealizowanych talentów politycznych – w TVN24 recenzował ostatnie posunięcia rządzącej Platformy, a szczególnie w kontekście konfliktu Donald Tusk – Jarosław Gowin.

 

Pominę dobrotliwie, co Olechowski powiedział o lojalności partyjnej Tuska, a kilka słów napiszę o Gowinie. Olechowski uważa, iż Gowin może stać się w przyszłości przywódcą prawicy, co byłoby dla tej strony sceny politycznej błogosławieństwem, wszak Gowin to nie Kaczyński. Do pewnego stopnia koncyliacyjny i przede wszystkim: spokojny, przewidywalny.

 

Gowin może stanąć na czele prawicy,lecz nie w obecnym układzie partyjnym. Póki Kaczyński żyje lub dobrowolnie nie odejdzie, nikt go z prawej sceny nie wypchnie. Gowin zatem czeka aż prezes PiS zniknie w mrokach dziejów i swego umysłu.

 

Podoba mi się metafora Olechowskiego (a nawet alegoria) tycząca Gowina: „On występuje powyżej swego kapelusza”. Jak ktoś ma dar słowa, nawet język polityczny nie ogranicza tworzenie nowych wartości estetycznych (ba, poetyckich).

 

Gowin się wychyla – to właśnie formułował Olechowski – a znaczy, że czuje się mocny – nawet w ramach PO – oraz dojrzał do przywództwa.

 

Jedną rzecz podkreślę, bo ona sama się formułuje. Mianowicie Tuskowi „zarzuca się”, iż rozpycha się na scenie politycznej i chce swoimi ludźmi obsadzić wszystkie opcje: prawicę, lewicę i środek (liberalizm).

 

Na lewicę posłał Janusza Palikota, który radzi sobie, jak radzi. A obecnie „wysłannikiem” na prawicę miałby być Gowin.

 

Czy tak jest? W polityce aż tak szczegółowo nie można antycypować, acz w grubych zarysach jest możliwe. Jeżeli miałoby to być nie tylko intuicyjne i intencjonalne, a kiedyś przez politologię może być opisane, to należałoby stwierdzić, że Tusk to po prostu geniusz. Potrafi zagospodarować swoimi ludźmi lewicę (Palikot) i prawicę (Gowin).

Tusk: Gowin, fora ze dwora

 

Donald Tusk dopiero w Paryżu, gdzie odbywa z wizytę roboczą, odniósł się do polemiki sejmowej z Jarosławem Gowinem, w której minister sprawiedliwości rzekł, iż związki partnerskie są niekonstytucyjne, a premier mu odparł, że to jest stanowisko Gowina, a nie rządu, a stan prawny nie nadąża za zmianami społecznymi.

 

Projekty ustaw o związkach partnerskich przez opozycje prawicową i 46 posłów PO (plus PSL) powędrowały do kosza.

 

Wszak to dla rządu policzek, rzecz nie może być zwekslowana pod rubryką: kwestia sumienia, bo takiego Gowin coraz mniej posiada.

 

Otóż w Paryżu Tusk dość jasno sprecyzował swoje stanowisko: - Rząd jest swoistym związkiem partnerskim, w którym niezbędna jest lojalność. Będę wymagał lojalności między innymi w tej sprawie.

 

Albo Gowin się podporządkuje (na co jest mała szansa), albo fora z rządowego dwora.

 

Sześć dowodów na opozycyjność Gowina

Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin często prezentuje inne zdanie niż rząd i PO, za to zbieżne z poglądami PiS czy ziobrystów. Dzięki kilkudziesięcioosobowej frakcji w Platformie Gowin może blokować różne przedsięwzięcia. To krótka charakterystyka poglądów Gowina.

1. Jak ognia boi się gejów. Był przeciwko podpisaniu przez rząd konwencji Rady Europy w sprawie zwalczania przemocy wobec kobiet, bo – jego zdaniem – przyjęcie jej przez Polskę „zagraża tradycyjnej rodzinie i jest promowaniem homoseksualizmu i otwieraniem drogi do małżeństw homoseksualnych oraz adopcji dzieci przez gejów”. Donald Tusk zdecydował, że rząd konwencję podpisze, ale konserwatyści mówią w kuluarach, że ratyfikacja dokumentu przez Sejm będzie się ślimaczyć.

2. Jest przeciwny mrożeniu zarodków, więc zablokował prace nad ustawą o in vitro. Choć lekarze mówią, że bez mrożenia zabiegi są mniej skuteczne. Żeby obejść Gowina i jego frakcję, Tusk zrezygnował z ustawy i zapowiedział wprowadzenie częściowej refundacji in vitro w formie specjalnego programu zdrowotnego.

3. Poparł zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej. W myśl propozycji Solidarnej Polski aborcja byłaby zakazana nawet wtedy, gdy wiadomo, że dziecko urodzi się ciężko chore. Dopiero po interwencji Donalda Tuska większość konserwatystów zagłosowała za odrzuceniem projektu ziobrystów.

4. Nie znosi parytetów i kwot dla kobiet na listach wyborczych. Gdy w ubiegłej kadencji Sejm uchwalał kwoty, dowodził, że to inżynieria społeczna, która upokarza kobiety, bo zamiast dostawać miejsca na listach wyborczych, dzięki swoim kompetencjom lądują tam tylko ze względu na płeć.

5. Jest przeciw Trybunałowi Stanu dla Ziobry i Kaczyńskiego. Gdy szef klubu PO Rafał Grupiński złożył w Sejmie wniosek o postawienie przed Trybunałem Stanu szefa PiS i byłego ministra sprawiedliwości, Gowin od razu zapowiedział, że zagłosuje przeciwko. Wyjaśnił, że jeśli Ziobro i Kaczyński złamali prawo, to powinien zająć się nimi prokurator.

6. Zreorganizował 79 sądów rejonowych – wbrew PSL i części PO – czyniąc z nich oddziały zamiejscowe innych sądów. To ma przyspieszyć orzekanie, ale sędziowie i eksperci zwracają uwagę, że zbyt wolne wydawanie wyroków jest problemem w dużych sądach, a nie małych. Gdy minister zorientował się, że nie ma szans, by Platforma i ludowcy poparli jego plan w Sejmie, wprowadził zmiany rozporządzeniem. Dlatego Krajowa Rada Sądownictwa i PSL zaskarżyli sprawę do Trybunału Konstytucyjnego.

Za: Renatą Grochal

Beata Kempa na ratunek Barackowi Obamie

 

Beata Kempa na portalu Tomasza Lisa naTemat.pl ma bloga i od czasu do czasu coś wyskrobie, aby dokopać Tuskowi.

 

Po akcji policji w Sanoku, gdzie nadziabany 32-latek zabarykadował się w mieszkaniu wraz z 17-latką, którą zabił, a następnie oddał samobójczy strzał, Kempa ma pretensje do premiera, że nie wsparł policji.

 

Ciekawe, jak? Kominiarkę miał ubrać premier Donald Tusk i wraz z policję dokonać szturmu na mieszkanie delikwenta zanim ten dokonał czynu zbrodniczego? Tak z pięć minut przed.

 

Ot, głupawe babsko sobie wymyśliło. Ta niefortunna osoba, która nie powinna być kiedykolwiek posłem, pisze: „W dojrzałych demokracjach m.in. w Wielkiej Brytanii czy Stanach Zjednoczonych przywódcy państw w podobnych sytuacjach nie chowają głowy w piasek, ale wspierają służby prowadzące akcję, co zawsze jest pochodną odważnych działań i decyzji. Sprawowanie władzy to nie zabawa a odpowiedzialność, szczególnie w sytuacji zagrożenia życia młodych osób. Dlatego szereg publicznych stwierdzeń, że to „nie jest sprawa premiera” – każą postawić pytanie czy władza to również odpowiedzialność za bezpieczeństwo Polaków?”

 

Kempa powinna doradzać Barackowi Obama (dojrzała demokracja), bo w USA ciągle padają strzały i ginie częściej i o wiele więcej ludzi z ręki naćpanych zabójców.

Balcerowicz surowo ocenia rząd

Leszek Balcerowicz w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” wystawia rządowi Donalda Tuska złą ocenę. Zarzuca brak determinacji w usuwaniu przeszkód, których zlikwidowanie mogłoby pomóc nam dogonić zachodnie gospodarki.

 

Także źle ocenia interwencjonizm państwowy, który uzyskał postać Inwestycji Polskich. A taka inicjatywa za publiczne pieniądze nie może się udać, gdyż jest korupcjogenna.

 

Dyskusja o wejściu do strefy euro jest przedwczesna, gdyż w Polsce nie przeprowadzono potrzebnych reform. Rząd stracił czas, powinien z większą determinacją czynić porządki w finansach publicznych na początku kadencji, aby elektorat do następnych wyborów miał szans przekonać się, że zaciskanie pasa się opłaca.

 

Balcerowicz nie uważa, aby sukces wyborczy Tuska był podyktowany szczególnymi osiągnięciami gospodarczymi rządu w poprzedniej kadencji. Wygrana PO to zasługa Jarosława Kaczyńskiego, który „powinien zostać honorowym członkiem PO w podziękowaniu za drugą kadencję”.

 

Słowa pochwał otrzymał Jarosław Gowin za deregulację zawodów: „Ale z czego się bierze w ogóle potrzeba deregulacji czyli usuwania szkodliwych dla gospodarki przepisów. Z tego, że te przepisy najpierw uchwalono. Dlaczego mamy zalew złego prawa? Prawdziwa reforma polegałaby na tym, że określi się jakie są przyczyny notorycznego uchwalania złego prawa i się je usunie. To jest coś, co powinno być podstawowym, jak sądzę, zadaniem dla premiera, dla rządu, dla parlamentu, dla prezydenta”.

 

Balcerowicz to surowy recenzent. I dobrze, że takiego mamy, bo opozycja ma tylko partyjne cele i najczęściej krytyka jest z góry negatywna. Celuje w tym PiS.