Danuty Wałęsy praktyczny feminizm

Lech Wałęsa od czasu do czasu zaistnieje publicznie jakimś powiedzeniem. Niektóre z nich robią szczególną furorę i są ozdobami leksykonów, albo umieszczane na T-shirtach.

 

Podpadł poprawności politycznej  ”zaleceniem”, aby homoseksualistów sadzać w tylnych ławach w Sejmie, albo za murem.

 

Nie należy się tym przejmować. Ale media pilnują porządku, więc owo niefortunne spostrzeżenie jest wałkowane. Dziennikarze dotarli do Danuty Wałęsy, która jest kobietą praktyczną, a nie ideową.

 

Dla „Wyborczej” o frustracji męża i jego dyrdymałach opowiada:

 

Jego ojciec zmarł, gdy miał dwa latka. Takie wydarzenia z dzieciństwa mają wpływ na całe życie. Potem przywykł do patriarchatu absolutnego. Nie sposób już tego zmienić, lepiej w ogóle nie wkraczać. Mąż w tym roku będzie miał 70 lat, to nie jest czas na zmiany. Jest zmęczony życiem, rozgoryczony. Doszedł do takiego momentu, że nie ma już bezpośredniego wpływu na to, co się w Polsce dzieje, polityka poszła w swoją stronę. Myślę, że czuje się też niedoceniony (czytaj dalej).

 

Pani Danuta prezentuje feminizm praktyczny, dnia codziennego. Może najtrudniejsza forma kobiecości. Należy swoje godne miejsce wywalczyć, a nie gadać w mediach głupot.

 

Wałęsa zhańbił Nagrodę Nobla

 

Lech Wałęsa dał tym razem plamę większą niż kiedykolwiek. Zaprzeczył swoim osiągnięciom politycznym, którymi się szczycił.

 

Gdzie powinien siedzieć homoseksualista w parlamencie? Zdaniem byłego prezydenta Lecha Wałęsy, który w piątek był gościem „Faktów po faktach” na antenie TVN24, w ostatniej ławie, a jeszcze lepiej – za murem.

 

To jedne z najbardziej hańbiących słów w Polsce.

 

- Mniejszość nie może przeszkadzać większości. Jeśli jest ich 5 proc., to muszą demonstrację mieć nie na ulicy w centrum miasta, tylko na peryferiach. Zróbmy to sprawiedliwie – wasze 5 proc., to możecie dojść do pierwszej ulicy, a dalej nie, bo macie 5 proc. W każdej dziedzinie powinniśmy być sprawiedliwi – takie poglądy na demokrację przedstawił były prezydent w TVN24.

 

Monika Olejnik wprost to nazwała na Facebooku: ”Lech Wałęsa zhańbił Nagrodę Nobla słowami o getcie ławkowym dla gejów. Jest mi potwornie przykro”

 

Dobrze dają temu wyraz głosy internautów:

Podobnie jak Wałęsa myśli (o ile to myśleniem nazwać można) 2/3 polskiego społeczeństwa. Niestety, to skutek zaściankowości. System komunistyczny i Kościół katolicki przy wielu różnicach w kwestii nietolerowania homoseksualizmu szli „łapka w łapkę”. Wałęsa jest „dzieckiem” i jednego, i drugiego. Wałęsa jest za stary i zbyt prymitywny i zbyt zarozumiały, aby móc nadążyć za przemianami obyczajowymi zachodzącymi w Polsce.

 

Społeczeństwo to WSZYSCY obywatele: emeryci, łysi, leworęczni, karły, geniusze, kretyni, konduktorzy, prawnicy. Szufladkowanie ludzi według ich wiary czy przynależności społecznej czy seksualnej to pierwszy krok do rozwalenia demokracji. Panie Wałęsa, nie musi pan lubić homoseksualistów, najprawdopodobniej nie należą do grona pańskich przyjaciół. Ale jakim prawem wyraża pan sąd o ich społecznej przydatności? Co panu się marzy? Getto?

 

Kołtun Brudziński rzekł

 

 

Joachima Brudzińskiego należy traktować, jako durnia.

 

Otworzy usta wypadają z nich „złote myśli”. Widocznie poseł PiS musi mieć złote zęby.

 

To jego logika myślenia, typowa dla PiS, polskiego skansenu. Otóż kołtun Brudziński rzekł: – Syn gej to nieszczęście.

 

Nieszczęściem Polski, plagą naszego kraju, są takie kołtuny. Nie czeszą myśli, nic ze sobą nie robią. Wypróżniają się pod siebie, gdzie znajdują, w studiach mediów, skąd rozchodzi się smród po całym kraju.