Co z Gowinem i PO?

 

 

Media przez weekend mają, co rozważać. Co stanie się z Jarosławem Gowinem w poniedziałek?

 

Sam zainteresowany odpisał na Twitterze tytułem piosenki Boba Geldofa: ”I don’t like Mondays ;-)”.

 

Może już wie, co i jak, i dlatego nie lubi poniedziałków. A może poniedziałek to dla niego szewski poniedziałek, gdy kaca weekendowego trzeba leczyć w robocie rządowej.

 

Albo będzie miał takiego kaca, że wypad z rządu to będzie bułka z masłem? Czy wówczas podejmie decyzję, aby wypaść z PO?

 

Co dalej wówczas z Gowinem? Kroić się może scenariusz bardzo koronkowy. Gowin raczej nie zasili szeregów PiS, bo Kaczyński wrąbałby go bez popitki. Przejdzie do PJN Pawła Kowala, które z PSL utworzyło wspólną inicjatywę Centrum dla Polaków.

 

Dostał zresztą Gowin zaproszenie od Kowala, aby wstąpić w szeregi tego nowego bytu politycznego.

 

A co by się stało z koalicją rządową? Donald Tusk po wyrzuceniu Gowina może zechcieć rozwiązać koalicję i zawrzeć nową z SLD.

 

Scenariusz ten jednak wybiega zbyt daleko. Wszystko zatem w polityce polskiej jest możliwe, ale obciążone ogromnym ryzykiem. Rafał Grupiński – szef klubu parlamentarnego PO – twierdzi, że sprawa Gowina to dalszy ciąg rekonstrukcji rządu.

 

Można to rozumieć, iż coś z Gowinem się stanie. Co? Spekulacji cała gama, aby media się nie nudziły w weekend i nie wpadło im do głowy krytykowanie premiera.

 

Gowin nie wypadnie z rządu, otrzyma jakąś przeciwwagę pod pretekstem kiepskiego prowadzenia resortu.

 

Czy Donald Tusk jest geniuszem?

 

Andrzej Olechowski – jeden z większych niezrealizowanych talentów politycznych – w TVN24 recenzował ostatnie posunięcia rządzącej Platformy, a szczególnie w kontekście konfliktu Donald Tusk – Jarosław Gowin.

 

Pominę dobrotliwie, co Olechowski powiedział o lojalności partyjnej Tuska, a kilka słów napiszę o Gowinie. Olechowski uważa, iż Gowin może stać się w przyszłości przywódcą prawicy, co byłoby dla tej strony sceny politycznej błogosławieństwem, wszak Gowin to nie Kaczyński. Do pewnego stopnia koncyliacyjny i przede wszystkim: spokojny, przewidywalny.

 

Gowin może stanąć na czele prawicy,lecz nie w obecnym układzie partyjnym. Póki Kaczyński żyje lub dobrowolnie nie odejdzie, nikt go z prawej sceny nie wypchnie. Gowin zatem czeka aż prezes PiS zniknie w mrokach dziejów i swego umysłu.

 

Podoba mi się metafora Olechowskiego (a nawet alegoria) tycząca Gowina: „On występuje powyżej swego kapelusza”. Jak ktoś ma dar słowa, nawet język polityczny nie ogranicza tworzenie nowych wartości estetycznych (ba, poetyckich).

 

Gowin się wychyla – to właśnie formułował Olechowski – a znaczy, że czuje się mocny – nawet w ramach PO – oraz dojrzał do przywództwa.

 

Jedną rzecz podkreślę, bo ona sama się formułuje. Mianowicie Tuskowi „zarzuca się”, iż rozpycha się na scenie politycznej i chce swoimi ludźmi obsadzić wszystkie opcje: prawicę, lewicę i środek (liberalizm).

 

Na lewicę posłał Janusza Palikota, który radzi sobie, jak radzi. A obecnie „wysłannikiem” na prawicę miałby być Gowin.

 

Czy tak jest? W polityce aż tak szczegółowo nie można antycypować, acz w grubych zarysach jest możliwe. Jeżeli miałoby to być nie tylko intuicyjne i intencjonalne, a kiedyś przez politologię może być opisane, to należałoby stwierdzić, że Tusk to po prostu geniusz. Potrafi zagospodarować swoimi ludźmi lewicę (Palikot) i prawicę (Gowin).

Tusk: Gowin, fora ze dwora

 

Donald Tusk dopiero w Paryżu, gdzie odbywa z wizytę roboczą, odniósł się do polemiki sejmowej z Jarosławem Gowinem, w której minister sprawiedliwości rzekł, iż związki partnerskie są niekonstytucyjne, a premier mu odparł, że to jest stanowisko Gowina, a nie rządu, a stan prawny nie nadąża za zmianami społecznymi.

 

Projekty ustaw o związkach partnerskich przez opozycje prawicową i 46 posłów PO (plus PSL) powędrowały do kosza.

 

Wszak to dla rządu policzek, rzecz nie może być zwekslowana pod rubryką: kwestia sumienia, bo takiego Gowin coraz mniej posiada.

 

Otóż w Paryżu Tusk dość jasno sprecyzował swoje stanowisko: - Rząd jest swoistym związkiem partnerskim, w którym niezbędna jest lojalność. Będę wymagał lojalności między innymi w tej sprawie.

 

Albo Gowin się podporządkuje (na co jest mała szansa), albo fora z rządowego dwora.

 

Sześć dowodów na opozycyjność Gowina

Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin często prezentuje inne zdanie niż rząd i PO, za to zbieżne z poglądami PiS czy ziobrystów. Dzięki kilkudziesięcioosobowej frakcji w Platformie Gowin może blokować różne przedsięwzięcia. To krótka charakterystyka poglądów Gowina.

1. Jak ognia boi się gejów. Był przeciwko podpisaniu przez rząd konwencji Rady Europy w sprawie zwalczania przemocy wobec kobiet, bo – jego zdaniem – przyjęcie jej przez Polskę „zagraża tradycyjnej rodzinie i jest promowaniem homoseksualizmu i otwieraniem drogi do małżeństw homoseksualnych oraz adopcji dzieci przez gejów”. Donald Tusk zdecydował, że rząd konwencję podpisze, ale konserwatyści mówią w kuluarach, że ratyfikacja dokumentu przez Sejm będzie się ślimaczyć.

2. Jest przeciwny mrożeniu zarodków, więc zablokował prace nad ustawą o in vitro. Choć lekarze mówią, że bez mrożenia zabiegi są mniej skuteczne. Żeby obejść Gowina i jego frakcję, Tusk zrezygnował z ustawy i zapowiedział wprowadzenie częściowej refundacji in vitro w formie specjalnego programu zdrowotnego.

3. Poparł zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej. W myśl propozycji Solidarnej Polski aborcja byłaby zakazana nawet wtedy, gdy wiadomo, że dziecko urodzi się ciężko chore. Dopiero po interwencji Donalda Tuska większość konserwatystów zagłosowała za odrzuceniem projektu ziobrystów.

4. Nie znosi parytetów i kwot dla kobiet na listach wyborczych. Gdy w ubiegłej kadencji Sejm uchwalał kwoty, dowodził, że to inżynieria społeczna, która upokarza kobiety, bo zamiast dostawać miejsca na listach wyborczych, dzięki swoim kompetencjom lądują tam tylko ze względu na płeć.

5. Jest przeciw Trybunałowi Stanu dla Ziobry i Kaczyńskiego. Gdy szef klubu PO Rafał Grupiński złożył w Sejmie wniosek o postawienie przed Trybunałem Stanu szefa PiS i byłego ministra sprawiedliwości, Gowin od razu zapowiedział, że zagłosuje przeciwko. Wyjaśnił, że jeśli Ziobro i Kaczyński złamali prawo, to powinien zająć się nimi prokurator.

6. Zreorganizował 79 sądów rejonowych – wbrew PSL i części PO – czyniąc z nich oddziały zamiejscowe innych sądów. To ma przyspieszyć orzekanie, ale sędziowie i eksperci zwracają uwagę, że zbyt wolne wydawanie wyroków jest problemem w dużych sądach, a nie małych. Gdy minister zorientował się, że nie ma szans, by Platforma i ludowcy poparli jego plan w Sejmie, wprowadził zmiany rozporządzeniem. Dlatego Krajowa Rada Sądownictwa i PSL zaskarżyli sprawę do Trybunału Konstytucyjnego.

Za: Renatą Grochal

Balcerowicz surowo ocenia rząd

Leszek Balcerowicz w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” wystawia rządowi Donalda Tuska złą ocenę. Zarzuca brak determinacji w usuwaniu przeszkód, których zlikwidowanie mogłoby pomóc nam dogonić zachodnie gospodarki.

 

Także źle ocenia interwencjonizm państwowy, który uzyskał postać Inwestycji Polskich. A taka inicjatywa za publiczne pieniądze nie może się udać, gdyż jest korupcjogenna.

 

Dyskusja o wejściu do strefy euro jest przedwczesna, gdyż w Polsce nie przeprowadzono potrzebnych reform. Rząd stracił czas, powinien z większą determinacją czynić porządki w finansach publicznych na początku kadencji, aby elektorat do następnych wyborów miał szans przekonać się, że zaciskanie pasa się opłaca.

 

Balcerowicz nie uważa, aby sukces wyborczy Tuska był podyktowany szczególnymi osiągnięciami gospodarczymi rządu w poprzedniej kadencji. Wygrana PO to zasługa Jarosława Kaczyńskiego, który „powinien zostać honorowym członkiem PO w podziękowaniu za drugą kadencję”.

 

Słowa pochwał otrzymał Jarosław Gowin za deregulację zawodów: „Ale z czego się bierze w ogóle potrzeba deregulacji czyli usuwania szkodliwych dla gospodarki przepisów. Z tego, że te przepisy najpierw uchwalono. Dlaczego mamy zalew złego prawa? Prawdziwa reforma polegałaby na tym, że określi się jakie są przyczyny notorycznego uchwalania złego prawa i się je usunie. To jest coś, co powinno być podstawowym, jak sądzę, zadaniem dla premiera, dla rządu, dla parlamentu, dla prezydenta”.

 

Balcerowicz to surowy recenzent. I dobrze, że takiego mamy, bo opozycja ma tylko partyjne cele i najczęściej krytyka jest z góry negatywna. Celuje w tym PiS.

Zakwakany Gowin

 

 

 

Jarosław Gowin kompletnie się pogubił – jako minister i jako polityk. Wydał na siebie wyrok, w najbliższym czasie winien być usunięty z rządu.

 

Można było się łudzić, że jako nie prawnik będzie miał świeże spojrzenie na resort sprawiedliwości, od początku jednak zaliczał wpadki merytoryczne w prawie i polityczne.

 

Dlatego taki ktoś, jak Mariusz Błaszczak – który przy kasie w „Biedronce” nie mógłby pracować, pomyliłby klawisze przy kasie fiskalnej – może stwierdzić: - Gowin może trafi pod skrzydła PiS.

 

Dopowiedzmy: te skrzydła to skrzydła kaczki, spod których dobywają się piskliwe dźwięki „kwa-kwa-kwa”.

 

Niewiele w nich sensu, tak jakby Błaszczaka stać było na jakikolwiek sens. Darmozjad, który żyje za pieniądze Polaków. Błaszczak – uosobienie lenia, a przy tym wygląda jak zmokła kura.

 

Gowin idzie na zatracenie. A do tego doprowadzi spotkanie z Jarosławem Kaczyńskim, gdzie zostanie zakwakany. I nie będzie do odróżnienia: Gowin od Błaszczaka.