Zakwakany Gowin

 

 

 

Jarosław Gowin kompletnie się pogubił – jako minister i jako polityk. Wydał na siebie wyrok, w najbliższym czasie winien być usunięty z rządu.

 

Można było się łudzić, że jako nie prawnik będzie miał świeże spojrzenie na resort sprawiedliwości, od początku jednak zaliczał wpadki merytoryczne w prawie i polityczne.

 

Dlatego taki ktoś, jak Mariusz Błaszczak – który przy kasie w „Biedronce” nie mógłby pracować, pomyliłby klawisze przy kasie fiskalnej – może stwierdzić: - Gowin może trafi pod skrzydła PiS.

 

Dopowiedzmy: te skrzydła to skrzydła kaczki, spod których dobywają się piskliwe dźwięki „kwa-kwa-kwa”.

 

Niewiele w nich sensu, tak jakby Błaszczaka stać było na jakikolwiek sens. Darmozjad, który żyje za pieniądze Polaków. Błaszczak – uosobienie lenia, a przy tym wygląda jak zmokła kura.

 

Gowin idzie na zatracenie. A do tego doprowadzi spotkanie z Jarosławem Kaczyńskim, gdzie zostanie zakwakany. I nie będzie do odróżnienia: Gowin od Błaszczaka.

Achtung! Achtung! Błaszczak

 

 

Mariusz Błaszczak to ten po prawej. Dlatego tak piszę, gdyż jest niewidzialny (jak twierdzi Marek Migalski), a przede wszystkim ma niewidzialny umysł. Szary jak mydło, mózg mu się wymydlił.

 

Po prostu: Błaszczak mydłek. Tak powinno się go nazywać, na nic więcej nie zasługuje, a mimo to przesiaduje w ławach sejmowych. Dlaczego tak się dzieje? Czyżbyśmy byli tak marnym narodem, że takiego kogoś z wymydlonym rozumem czynimy deputowanym? To temat na większe opowiadanie.

 

Piszę o Błaszczaku, bo się wypowiedział. Tak jest. Achtung! Achtung! Mówi Błaszczak. I co ten mydłek powiedział?

 

W TOK FM rzekł o Zbigniewie Brzezińskim: - Myślę, że powaga i poważanie tego człowieka legło w gruzach.

 

W jednym zdaniu same bzdury i kłamstwa. Pierwsze: „myślę”. Raczy Błaszczak żartować, iż myśli.

 

A drugie: „legło w gruzach”. Otóż w gruzach legł Lech Kaczyński, który spowodował katastrofę smoleńską. Obecnie jego brat Jarosław Kaczyński wszystko robi, aby życie publiczne w kraju legło w gruzach, a może nawet niepodległość kraju.

 

Mydłek Błaszczak tak sobie gaworzy w mediach, iloraz inteligencji tyle co kot napłakał, wygląd odźwiernego. Ile ma w portkach? Czort wie, zwykle redaktorzy mu do spodni nie zaglądają. W każdym razie odezwie się, smród absurdu czuć.