Na pohybel prezesowi, to on odpowiada za Penisów Hofmanów w swojej partii

Paweł Wroński, Jarosław Kaczyński

Paweł Wroński o aferze madryckiej stwierdza krótko, jasno i dobitnie:

To Kaczyński odpowiadał za Hofmana, Rogackiego i Kamińskiego. To on powiedział: „Wybierajcie tych ludzi, oni reprezentują wyższe wartości”. To on za nich zaświadczył i to tolerował.

I wszystko powinno być jasne.

Przecież z takimi samymi hasłami jeździ obecnie po Polsce w trakcie kampanii samorządowej. Ilu wśród kandydatów PiS jest Penisów Hofmanów?

Śmiem odpowiedzieć: wszyscy.

Albo niemal wszyscy, bo i w PiS może zdarzyć się uczciwy człowiek. Hofman spojrzał na Kaczyńskiego, którego ochrona osobista kosztuje partię przeszło milion złotych, a może nawet dwa. Spojrzał rzecznik Penis i mógł zapytać siebie w duchu:

A ja?

I rąbnął z kasy Sejmu (budżetu, z naszej wspólnej kasy) to, co uznał, że się mu należy. Nierobem i wyzyskiwaczem politycznym nr 1 w kraju jest prezes PiS. I niech nie kwęka, kwacze, bo zawsze szwargoli. Nie potrafi wziąć odpowiedzialności. Na pohybel takim krętaczom.

-

IV RP Smoleńska – czy jest realna?

Czy wyborcy PiS zachowują się jak sekta i od Jarosława Kaczyńskiego nie oczekują zwycięstw?

Michał Kamiński w „Rzeczpospolitej” twierdzi, iż sekta:

„Oczekuje, żeby trwał i był strażnikiem świętego ognia”.

Może jednak się tak stać, iż sekta się zmobilizuje, a wyborcy PO zostaną w domu:

„ Te wybory europejskie mogą otworzyć drogę do koalicji Jarosława Kaczyńskiego z Januszem Korwinem-Mikke. Kaczyński był zdolny do rządu z Lepperem i zaręczam państwu, że będzie zdolny do rządu z Korwinem-Mikke. To nie będzie komedia, to będzie horror”.

Czy chcemy żyć w IV RP Smoleńskiej?

Ostatni sondaż CBOS przed eurowyborami.

pic.twitter.com/9tRZzBNHRl

Embedded image permalink

Kaczyński – ikona zdarzeń na Ukrainie

Politycy PiS mówią na jedno kopyto. Jarosław Sellin w wywiadzie dla „Bez autoryzacji” cel wizyty Jarosława Kaczyńskiego na kijowskim Majdanie tak opisuje:

I tak jak Lech Kaczyński był ikoną wydarzeń w Gruzji, tak i Jarosław Kaczyński może być ikoną zdarzeń na Ukrainie.

Oto ikona na Ukrainie. Patrzcie jak wydobywa się kartofel z podziemi:

 

Kaja Godek – totalitarne narzucenie hierarchii wartości chrześcijańskich

Podczas debaty sejmowej nad projektem zaostrzającym przepisy antyaborcyjne pokazała się publiczności Kaja Godek, która przedstawiała ten społeczny projekt Fundacji Pro Life.

 

Od razu została porównana do pisowskiej posłanki Krystyny Pawłowicz. Podczas wystąpienia Godek posłowie Ruchu Palikota opuścili salę sejmową, gdy usłyszeli o „zabijaniu nienarodzonych dzieci”.

 

Jakie emocje kierują Godek, która tak ostro występuje przeciw aborcji? Bo takie zacietrzewienie nie jest powszechne. Czym się młoda kobieta kieruje?

 

Ma 4-letnie dziecko z zespołem Dawna. Czy to jest jakimś wytłumaczeniem? Chwali je za mądrość. Czy Kają Godek kieruje wewnętrzna zemsta? Bo tak też można tłumaczyć. „Ja mam chore dziecko, dlaczego wy nie mielibyście się podobnie męczyć”?

 

Z pewnością jest w tym sporo freudyzmu. Godek chce narzucić swój wybór innym w imię swoich ortodoksyjnych wartości (rzecz jasna, chrześcijańskich). Niemniej są to kajdany, które sama nosi (choć do nich się nie przyznaje), chciałaby, aby inne kobiety w tych kajdanach chodziły.

 

Projekt nie przeszedł do dalszych prac, ale znalazł wielu zwolenników wśród posłów (oczywiście z PiS). Wartości życia są dla każdego ważne, ale są nieprecyzyjne, bo życie ludzkie to świadomość („jestem człowiekiem”) i związany z tym wybór. Ale podkreślmy – świadomy wybór humanitarny.

 

Zakaz aborcji jest pozbawieniem wolności i wolnego wyboru. Jeżeli jakaś grupa społeczna – np. katolicy – wyznaje taką hierarchię wartości, może się kajdanom podporządkować.

 

Narzucanie wartości (aksjologii) za pomocą ustawy jest próbą totalitarnego porządkowania rzeczywistości. Z taka próbą mieliśmy do czynienia w trakcie debaty i głosowania nad tym projektem. Totalitaryści mają to do siebie, że nie rezygnuję. Po tej próbie będą następne. Lubią jak dźwięczą kajdany. To ich melodie, którym podporządkowują szeregi.

Gliński, kandydat kurdupla

Kandydat PiS na „parapremiera” rządu technicznego (semantyczna bzdura) Piotr Gliński nie wystąpi na sali plenarnej Sejmu, ponieważ nie zgodziła się na to marszałek Ewa Kopacz (Gliński nie jest posłem).

 

Ale zaapelował do młodzieży: „Nie pytajcie co Polska może zrobić dla was, ale co wy możecie zrobić dla Polski”.

 

Odkrycie Kolumba. Ktokolwiek zada się z J. Kaczyńskim, od razu staje się o kilka poziomów głupszy. Bez Kaczyńskiego i Glińskiego młodzież sobie świetnie daje radę – nie życzy sobie nieudaczników w polityce, bo prezes PiS to przykładowy niedorajda ludzka.

 

Młodzież robi dla Polski, ale nie dla Kaczyńskich, którzy tylko potrafią konfliktować i proponować skansen cywilizacyjny.

 

- Rozmawiałem z tysiącami ludzi w całej Polsce. Jednym z najczęściej zadawanych mi pytań było: „co pan może zrobić dla młodych ludzi, żeby nie wyjeżdżali”. Można zatrzymać polską młodzież w kraju i stworzenie jej miejsc pracy. Do tego właśnie potrzebna jest prosta polityka podatkowa, pobudzenie przemysłu i deregulacja – apelował Gliński.

 

Kandydat na „parapremiera” uwłacza godności młodych ludzi, mówił, że ”zostali oszukani przez wielu plastikowych polityków”. - Ale zostańcie z nami - dodał. - Ja z moim zespołem przedstawiam alternatywę. Macie wybór.

 

Do tego „plastiku” powinien dodać, że w opozycji są kurduple, a jednego z nich reprezentuje kandydat Gliński. Jak nie wierzy, niech spyta się Kazimierza Marcinkiewicza.

 

Mata Hari PiS nie przyznaje się do romansu

Ilona Klejnowska, do której przykleiło się sympatyczne określenie Mata Hari, nie przyznaje się do winy. Nie chce uchodzić za cichodajkę, która dla prezesa PiS zrobi wszystko, nawet prześpi się z pracownikiem biura Solidarnej Polski.

 

Opisał to tygodnik „Wprost” i posłużył się dowodami (maile). W wywiadzie dla portalu „wPolityce” odpiera zarzuty o stosowanie metod ubeckich. Dlaczego nie nazwie ich pisowskimi, wszak stosowało je CBA, gdy szefem był Mariusz Kamiński.

 

Ilona Klejnowska zapowiedziała, że sprawę skieruje do sądu. Zastanawia się też, jak jej prywatna korespondencja mogła trafić do mediów. – To pytanie do polityków SP czy włamania do prywatnej skrzynki mailowej pracowników są u nich standardem?

 

Standard „przez łóżko do korupcji” jest powszechny zarówno w PiS, jak i w Solidarnej Polsce. Przerabiał go agent Tomek (Kaczmarek) i agent duży Tomek, którego ujawnił sędzia Tuleya. A Klejnowska jest Matą Hari. Różni się od nich tylko płcią.

 

Źródło: wpolityce.pl

PiS pyta Tuska dlaczego nie broni papieża przed Ryfińskim

 

Posłowie PiS mają kłopoty z głowami. Nie są one częścią ciała jako taką. Ale wkręcaną. Gdzieś w okolicach szyi powinien znajdować się gwint. Trzeba ich przebadać. U psychiatry też.

 

Ci ludzie (taki rodzaj Alien) z wkręconymi głowami w Watykanie panoszą się w Polsce i to w Sejmie.

 

Oto chcą, aby Donald Tusk ścigał Armanda Ryfińskiego z Ruchu Palikota za to, że napisał list do papieża, a w nim: ”rozumiem, że nie czuł się już Ojciec na tyle silny psychicznie i fizycznie, aby przewodzić tak rozwiniętej i niestety zdemoralizowanej organizacji. Olbrzymia skala pedofilii wśród duchownych załamałaby każdego”.

 

Ryfiński ponadto proponuje Watykanowi ”ustanowienie funduszu na odszkodowania, np. w wysokości 5 miliardów euro, gdyż ofiar duchownych pedofilii może być w Polsce nawet blisko 300 000″.

 

Może Ryfiński pomylił się w obliczeniach, ale skąd o tym może wiedzieć „Alien” z wkręconą głową w Watykanie poseł PiS` Andrzej Jaworski, wiedza jego na jakikolwiek temat jest żadna i na pewno nie w interesie ludzi poszkodowanych i Polski.

 

Ten człowiek z zardzewiałym gwintem, na który wkręcono mu głowę w Watykanie, pomylił Tuska z Ziobro i Kaczyńskim, którzy nie spali, tylko ścigali. PiS-owiec powiedział: - Działania Ryfińskiego jako posła na Sejm obrażają nie tylko uczucia ludzi wierzących, ale też znieważają głowę obcego państwa, dlatego powinny zareagować służby dyplomatyczne i prokuratura. Chcemy wiedzieć, dlaczego do tej pory nie zrobiono.

 

Otóż zardzewiała głowo wkręcona w Watykanie „Alien” Jaworski, dymaj się ze swoimi problemami na plac św. Piotra i to z papierem ściernym. Odkręć głowę i wyszlifuj ją z rdzy.

 

Bzdury chrzanisz i nie wraca do Polski z placu z Watykanu, nie potrzebujemy tutaj ludzi z obcymi głowami.

 

O Kwaśniewskim plemię pisowskie złośliwości gada

Złośliwe te plemię PiS-owskie. Posłanka partii Kaczyńskiego Małgorzata Sadurska o powrocie Aleksandra Kwaśniewskiego powiedziała (na antenie PR1):

 

- Wielki nieobecny, ale zawsze opalony.

 

Z tej złośliwości to mogłaby Sadurska odgryźć nosa Kaczyńskiemu. Prezes PiS z nosem, czy bez nosa, zawsze tak samo wygląda, jak kurdupel, zmokła kaczka.

 

Bez PSL-u i Ruchu Palikota

 

Najnowszy sondaż Homo Homini dla WP.pl pokazuje, że walka między PO i PiS służy tym partiom.

 

Obydwa podmioty polityczne wzrastają w siłę. PO może liczyć na poparcie 33 % elektoratu, a PiS 29%.

 

Do Sejmu dostałoby się jeszcze tylko SLD – 14% poparcia oraz – niespodzianka! – Solidarna Polska – 5%.

 

W gmachu przy Wiejskiej zabrakłoby miejsca dla PSL – 4% i Ruchu Palikota – 3%.

 

Polska dzieli się na dwa plemienia, co wcale nie wróży dobrze dla kraju. Rozpoznajemy się po barwach: my i wróg.

Eksperci PiS Glińskiego

 

Kandydat na „parapremiera” PiS Piotr Gliński przedstawił ekspertów swego rządu „technicznego”. A są nimi Krzysztof Rybiński i Witold Modzelewski.

 

Przecież Gliński takimi ekspertami narazi się Jarosławowi Kaczyńskiemu. Zresztą Gliński wie, prezes też, że guzik im wyjdzie z wotum nieufności. Będzie tylko smród, bo taki wydzieli z trybuny sejmowej Kaczyński, gdy będzie przemawiał i „przekonywał” do swoich zabaw w „zabijanie” Tuska.

 

Obydwaj kandydaci Glińskiego są dobrze znani, ale nijak mają się do „patriotycznej” gospodarki Kaczyńskiego, który wymyślił ten termin godny Nagrody Nobla.

 

Rybiński to wieszczek, który przyszłość UE widzi czarno. Tak go opisuje Dominika Wielowieyska (nie potrzebuję robić własnej charakterystyki, gdyż byłaby podobna): Prof. Krzysztof Rybiński, obecnie rektor Akademii Finansów i Biznesu Vistula, współpracował już z PJN i z senacką inicjatywą Rafała Dutkiewicza (profesor bez powodzenia startował w wyborach do Senatu). Rybiński to Kasandra polskiej ekonomii. Rok temu wieszczył, że Grecja wyjdzie ostatecznie ze strefy euro, a w jej ślady pójdą Portugaia, Włochy i Hiszpania. Ludzie wycofają depozyty z banków i nastąpi wielka katastrofa gospodarcza. Na razie żadna z tych prognoz się nie sprawdziła. Ale prof. Rybiński nie traci nadziei. Jest przecież współzałożycielem funduszu o znaczącej nazwie Eurogeddon. Im większy kryzys i spadki na giełdzie, tym więcej zarabia Eurogeddon. Ale i tu brak sukcesów. Ci inwestorzy, którzy zawierzyli Rybińskiemu, mają już… o jedną trzecią mniej pieniędzy niż rok temu – doniósł właśnie „Newsweek”. Czy to więc na pewno dobry pomysł, aby akurat takiemu ekonomiście powierzać naszą gospodarkę?

 

Rybiński promował wczoraj swój dokument „Rola grup interesów w procesie stanowienia prawa w Polsce”. Konkluzja tego raportu: pracownicy sektora publicznego są najsilniejszą grupą nacisku, w Sejmie mamy nieprzejrzysty lobbing prywatnych firm, a parlament kieruje się nie interesem publicznym, ale interesem poszczególnych lobby. Nic dodać, nic ująć. Rozumiem, że PiS planuje rozprawienie się z przywilejami nauczycieli, policjantów, górników i lekarzy. To nowość, bo do tej pory PiS takie reformy torpedował.

 

Drugi ekspert: Modzelewski. W 1993 r. odpowiadał za wprowadzenie w Polsce ustawy o VAT i akcyzie, krytykowano go wtedy za tworzenie niejasnego prawa, przy którym wiele zależy od interpretacji urzędnika i resortu finansów (mówiono o „prawie powielaczowym”). Potem został doradcą podatkowym. Jako ekspert podrzucał posłom poprawki korzystne dla firmy Sodexho, nie informując przy tym, że jego Instytut Studiów Podatkowych pracuje dla Sodexho.

Instytut prof. Modzelewskiego pracował też dla firmy Italmarca należącej do Aleksandra Gawronika. Jednocześnie cały czas był ekspertem sejmowej komisji finansów, która zajmowała się ustawą o zwrocie VAT cudzoziemcom. A tymi przepisami Gawronik był szczególnie zainteresowany – chciał zarabiać na zwrocie podatku VAT. Posłowie z komisji nie byli świadomi, że instytut Modzelewskiego pracuje dla tego biznesmena.

Gdy kilka lat temu Modzelewski był wymieniany jako kandydat Samoobrony na wiceministra finansów, Artur Zawisza z PiS (dziś już poza partią) mówił: – Prof. Modzelewski jest osobą kompetentną, ale z uwagi na aurę, jaka go otacza, raczej nie zaakceptujemy tej kandydatury.

 

To już wiemy, co chce osiągnąć w gospodarce kandydat na „parapremiera”. Dołować gospodarkę: im gorzej, tym lepiej. A jak się nie uda, bo Rybińskiemu się nie udaje, to tylko dla Polski lepiej. Przewrotne podejście do tematu. A Modzelewski będzie lobbował dla różnych lodziarzy.

 

Szpetnie widzi naszą przyszłość Gliński.