Prawicowi dziennikarze nie tylko powinni być ukarani grzywną i odsiadką

Prawicowi dziennikarze zostali zatrzymani. Ułomne jest tłumaczenie, że relacjonowali.

Podżegali.

Zwłaszcza Stankiewicz i Braun. Wszystko jest zanotowane przez media.

Nie tylko powinni odpowiedzieć grzywną i  odsiadką.

 

Ale także zakazem wstępu na imprezy. Rozwalają kraj. Nie są właścicielami Polski – niedoróbki profesjonalne.

Polskie prawicowe piekiełko

 

 

 

Prawicę mamy, jaką mamy. Smoleńską. Prawicowa wiara smoleńska ma ołtarz: Tu-154M. A modne ostatnie relikwie: trotyl.

 

I tylko tym w kraju się zajmujemy. Prawicowymi smrodami, które wyprodukowano w „Rzeczpospolitej”, a kapłan tego rytuału wiary smoleńskiej, Jarosław Kaczyński, nazwał to: „Zbrodnią niesłychaną”.

 

Smród tego kadzidła smoleńskiego w kraju nozdrza zatyka, a prawicowym dziennikarzom i politykom zatkał mózgi. W takich niewietrzonych przestrzeniach Polacy żyją, a tymczasem świat naprawdę przeżywa przełomowe chwile. Dwa mocarstwa, USA i Chiny, decydują się na nowe władze, albo pozostaną przy starym rozdaniu.

 

Polska zajęta zaś jest swoim prawicowym piekiełkiem, politycznymi kurduplami, które mówią, co im ślina na język przyniesie, bo mózgi mają zaczadzone i niczego już treściwego nie produkują.

 

Pisze o tym w „Gazecie Wyborczej” Jacek Żakowski: „Oni będą próbowali zgadnąć, kogo Obama lub Romney usunie z urzędu, kogo weźmie do nowego rządu, ja kto wpłynie na interesy kraju i jak reagować. My będziemy próbowali zgadnąć, kto wyleci z „Rzepy”, kto go ewentualnie zastąpi i czy ją, jeszcze kupować”.

 

Polskie piekiełko fundują nieodmiennie te same postacie polityczne i ze świata mediów: „Wszystkie te odlotowe historie od jakichś dwóch dekad rodzą się, fermentuję i wybuchają z grubsza w tych samych dwudziestu czy trzydziestu umysłach, które swoją niewyczerpaną i żarliwą fantazją zarażają tysiące, a czasem miliony innych pięknych umysłów”. Więcej w „GW”