Kaczyński może wywinąć numer

 

Szef dyplomacji Radosław Sikorski w Radiu Zet podzielił się wiedzą na temat prezesa PiS i ostatnich jego posunięć. Sikorski uważa, że ”zemsta jest tym, o czym marzy Jarosław Kaczyński każdej nocy”.

 

Kaczyński śpi sam, więc w nocy może przeżywać katusze. Seks go nie interesuje, nawet własnoręczny, może mieć przy łóżku symbol Donalda Tuska i nakłuwać go szpilkami, jak lalkę voodoo.

 

Dalibóg, wyobraźnia konstruuje taki obraz. Ten niewielki człowieczek w szlafmycy, która ma kutas większy, jak jego postura, wbija zardzewiałe gwoździe w sylwetkę Tuska. Jeden gwóźdź za Leszka, drugi za mamę, a trzeci za siebie. Takie zachowania to styl Kaczyńskiego.

 

Szef MSZ tak objaśniał: - To on wypychał brata do prezydentury po raz pierwszy, wypychał go do prezydentury po raz drugi, mimo że Lech Kaczyński miał małe szanse i tu może mieć wyrzuty sumienia.

 

Sikorski mówił także, że wypowiedzi Kaczyńskiego sugerujące, iż w Smoleńsku mogło dojść do zamachu „wywołują niepokój na Zachodzie”. Zachód obawia się, że „Polska, dziś kraj przewidywalny i solidny partner, może wywinąć numer”.

Antysemita Kobylański

 

Co jest bardziej uwłaczające, być nazwanym szmalcownikiem, czy antysemitą? Obydwa miana nosi Jan Kobylański, sponsor Radio Maryja i przyjaciel Rydzyka, w którego mediach jest nazywany „wybitnym działaczem polonijnym”, „bohaterem”, a nawet „obrońcą polskiego honoru”. Tfu! Z takim honorem.

 

Radosław Sikorski ma prawomocne orzeczenie sądu, że nie musi patałacha Kobylańskiego przepraszam za publiczne nazwanie go „antysemitą i typem spod ciemnej gwiazdy”.

 

Czyli już można Kobylańskiego zwać szmalcownikiem i antysemitą. Patałach – to zbyt ulgowe potraktowanie gościa.

 

Nawet IPN rozważało postawienie Kobylańskiemu zarzut szmalcownictwa w czasie II wojny światowej, czyli usługiwania się szkopom donoszeniem na Żydów. Zresztą uciekł z kraju po wojnie i skrył się w Ameryce Płd, a w Paragwaju współpracował z dyktatorem gen. Alfredo Stroessnerem, który udzielał schronienia zbrodniarzom nazistowskim. Tam dorobił się fortuny.

 

Gdy ciamajda Anna Fotyga rządziła w resorcie dyplomacji, Kobylański miał wśród pracowników MSZ wielkie wpływy. Kobylański Żydów określa, iż mają „parszywe geny”. Taki gość plącze się w kraju. A won! Ty szmalcowniku!

PO się rozpada, nowa partia, absurdy medialne

W mediach dzieje się coraz gorzej. Chwytają się najbardziej absurdalnych pomysłów, nie tylko z powodu, że mają coraz gorszych dziennikarzy. Media papierowe odchodzą z rynku, a „Rzeczpospolita” po aferze trotylowej utraciła resztki wiarygodności.

 

W najnowszej „Rz” wymyślili sobie, że PO upada, rozsypuje się, więc na pewno „układ” będzie szukał jakiegoś ratunku. Niezbyt rozgarnięci dziennikarze na taki geniusz wpadli, a naczelny temat klepnął, nowe rozdanie polityczne, nowy układ personalny, będzie nowa partia.

 

W tym nowym podmiocie politycznym po upadku PO znajdą się: Ziobro, Kowal, Doda i Środa. A także Kamiński, Giertych i Bielan. Jak to można określić? Tylko podobną metaforą, jak te wypociny: intelektualne szczyny.

 

Do tego Radosław Sikorski jakoby będzie kandydował na prezydenta. Radocha, uciecha, że pachy zabijać o tej porze roku. Degradacji prasy totalna.

 

Sikorski na Twitterze musiał „newsa” prostować, a Marek Migalski mu odćwierkał, iż nie wierzy. Szef dyplomacji zapewnił że zagłosuje na Bronisława Komorowskiego.

 

Tyle są warte media, ale też winni są politycy, którzy dają się w takie absurdy wciągać.