Afera podsłuchowa coraz wyraźniej wskazuje, iż służy do przemyślnej wersji pełzającego zamachu stanu

„Do Rzeczy” publikuje kolejną taśmę z „Sowy & Przyjaciół”, siódmą wodę po „Wprost”.

To taśmy odwróciły elektorat od Platformy Obywatelskiej.

I zdaje się, że dalej mamy z tym samym do czynienia.

Prawicowy tygodnik ujawnia 4,5 godzinną rozmowę Aleksandra Kwaśniewskiego z Ryszardem Kaliszem.

Ci byli politycy wszak nikogo nie obchodzą, ale są na taśmach fragmenty dotyczące najlepiej ocenianego polityka rządu Ewy Kopacz, ministra obrony Tomasza Siemoniaka.

Rozmówcy mówią o rzekomej korupcji. Rzekomej.

I to serwuje się publice. Kolejny polityk PO jest obrzucany błotem.

Czy taśmy są prawdziwe? Nieważne. Albo – czy są przemontowane? Nieważne.

Ważne obrzucić błotem. I chyba ma rację Radosław Sikorski, że nazywa to pełzającym zamachem stanu.

Tak PiS odwróciło elektorat od PO. Partia Kaczyńskiego w ten sposób sięga po władzę. Coraz realniejsze jest, iż za sprawą faworyty prezesa Kaczyńskiego, Beaty Szydło, która nie wie, kiedy Polska stała się członkiem Unii Eurpejskiej, ani co to jest dług publiczny.

Takie osobliwości, bo nie osobowości, chcą rządzić. Jeżeli tak się stanie, można śmiało określić, że za sprawą PiS zostaniemy republiką bananową. Jak Burkina Faso.