Były arcybiskup nie będzie sądzony, więc w Watykanie powrócił błogi spokój, jak u pana Boga za piecem

byłyabp1

Śmierć jest nieodwracalna. Na szczęście w naszej cywilizacji zwłoki nie są poddawane „sprawiedliwości”.

Umarł były arcybiskup Józef Wesołowski, który wziął ze sobą do grobu tajemnicę pedofilii i jej zorganizowania pośród kleru. A takie struktury są, bo o tym ćwierkają nie tylko ptaszki na placu św. Piotra.

Śmierć unieważnia prawo. I bardzo dobrze. Mimo wszystko słychać ulgę pośród duchownych, jak u tego kapłana, który napisał pierwszy o zgonie byłego arcybiskupa: „Bóg sprawiedliwy i miłosierny wziął sprawę w swoje ręce”.

dziśO5rano

Ks. Piotr Studnicki przeniósł działanie prawa z tego świata. W ten sposób moralność personalna uciekła od odpowiedzialności.

A jeżeli Wesołowski na tamtym świecie – wg pojęcia ks. Studnickiego – będzie sądzony przez szatana? Czy Bóg – w mniemaniu księdza – będzie zajmował się pedofilem? Poza tym – Bóg przecież wie o czynach Wesołowskiego, dawno go osądził, więc odesłał go w bardziej „godne ręce” czarnego byłego anioła, szatana, Lucyfera, Belzebuba.

Kuria watykańska też odetchnęła. Głośna rozprawa się nie odbędzie, media nie będą sądzić. Watykańska latarnia została wygaszona.

No i w Watykanie powrócił błogi spokój, jak u pana Boga za piecem.

Watykan: kłębowisko żmij

 

Byli duchowni bezkompromisowo mówią o Kościele i klerze. Dobrze ich znają, doznali z pewnością krzywd, jak były jezuita prof. Stanisław Obirek.

 

Konklawe dla niego to kłębowisko żmij. Ale jest szansa, aby wybrany został „ktoś spoza układu”. To jest dobra okazja, żeby wreszcie walnąć pięścią w stół i powiedzieć: dość tego kłębowiska żmij, spróbujmy inaczej – mówił Radiu ZET prof. Obirek.

 

Jego zdaniem to jednak nie będzie możliwe bez wyboru kogoś spoza Europy, kto poradzi sobie z malutkim, skorumpowanym, rzeczywiście niedobrym państewkiemJeśli się jest jednym z członków takiego zhierarchizowanego zgromadzenia, to są rządy kolegów. A jak można koledze krzywdę zrobić?

 

Były jezuita przypomina, że podobna sytuacja miała miejsce w 1978 roku, gdy na papieża wybrano Karola Wojtyłę. - Zdarza się, że gdzie się dwóch bije, tam trzeci korzysta. W 1978 roku mocne frakcje włoskie nie mogły się dogadać i wyskoczył ktoś z zewnątrz, spoza układów. Był nim młody Polak, bo 58 lat to taki młodzieniec. Być może i taki zjawi się i dzisiaj.

 

Wybór kandydata akceptowanego przez większość kardynałów może potrwać kilka dni.

 

„Czarny papież” – czy może zostać Afrykanin następcą B XVI?

 

Co by się stało z Kościołem, gdyby na papieża został wybrany Afrykanin, „czarny papież”?

 

Przecież tak może się stać. Jak zareagowaliby wierni i hierarchowie? W Polsce nastąpiłby popłoch, najpierw wśród biskupów i proboszczów, na pewno w Radiu Maryja, gdzie „polski papież” o. Tadeusz Rydzyk swoimi pokrętnych słowami by chwalił, a tak naprawdę postponował.

 

Możliwe, że w Europie nastąpiłaby schizma, a za nią schizma w polskim Kościele. Taka reformacja tradycjonalistyczna ciągle grozi Kościołowi..

 

Kościół nie chce się otworzyć na nowoczesność, a „czarny papież” zabarykadowałby np. polski Kościół ostatecznie.

 

W naszym kraju jest szczególny szowinizm – prawda, że dyktowany względami merkantylnymi – ale przede wszystkim konserwą religii, której duchowość nie jest strawna, przeterminowana i pełna jadu (antyhumanistycznego).

 

Zaniedbania wielowiekowe hierarchów w nauczaniu wiernych, iż mają być otwarci na inność: rasową, światopoglądową, powoduje, iż dobrze się czują w takim zastygłym bajorku wszelacy Rydzykowie.

 

„Czarny papież” dla polskiego Kościoła byłby, jak czarna ospa – pomór. A przecież Matka Boska Częstochowska to „Czarna Matka”. Widocznie wierni nie oglądają obrazu, tylko do niego się modlą.