Eksperci PiS Glińskiego

 

Kandydat na „parapremiera” PiS Piotr Gliński przedstawił ekspertów swego rządu „technicznego”. A są nimi Krzysztof Rybiński i Witold Modzelewski.

 

Przecież Gliński takimi ekspertami narazi się Jarosławowi Kaczyńskiemu. Zresztą Gliński wie, prezes też, że guzik im wyjdzie z wotum nieufności. Będzie tylko smród, bo taki wydzieli z trybuny sejmowej Kaczyński, gdy będzie przemawiał i „przekonywał” do swoich zabaw w „zabijanie” Tuska.

 

Obydwaj kandydaci Glińskiego są dobrze znani, ale nijak mają się do „patriotycznej” gospodarki Kaczyńskiego, który wymyślił ten termin godny Nagrody Nobla.

 

Rybiński to wieszczek, który przyszłość UE widzi czarno. Tak go opisuje Dominika Wielowieyska (nie potrzebuję robić własnej charakterystyki, gdyż byłaby podobna): Prof. Krzysztof Rybiński, obecnie rektor Akademii Finansów i Biznesu Vistula, współpracował już z PJN i z senacką inicjatywą Rafała Dutkiewicza (profesor bez powodzenia startował w wyborach do Senatu). Rybiński to Kasandra polskiej ekonomii. Rok temu wieszczył, że Grecja wyjdzie ostatecznie ze strefy euro, a w jej ślady pójdą Portugaia, Włochy i Hiszpania. Ludzie wycofają depozyty z banków i nastąpi wielka katastrofa gospodarcza. Na razie żadna z tych prognoz się nie sprawdziła. Ale prof. Rybiński nie traci nadziei. Jest przecież współzałożycielem funduszu o znaczącej nazwie Eurogeddon. Im większy kryzys i spadki na giełdzie, tym więcej zarabia Eurogeddon. Ale i tu brak sukcesów. Ci inwestorzy, którzy zawierzyli Rybińskiemu, mają już… o jedną trzecią mniej pieniędzy niż rok temu – doniósł właśnie „Newsweek”. Czy to więc na pewno dobry pomysł, aby akurat takiemu ekonomiście powierzać naszą gospodarkę?

 

Rybiński promował wczoraj swój dokument „Rola grup interesów w procesie stanowienia prawa w Polsce”. Konkluzja tego raportu: pracownicy sektora publicznego są najsilniejszą grupą nacisku, w Sejmie mamy nieprzejrzysty lobbing prywatnych firm, a parlament kieruje się nie interesem publicznym, ale interesem poszczególnych lobby. Nic dodać, nic ująć. Rozumiem, że PiS planuje rozprawienie się z przywilejami nauczycieli, policjantów, górników i lekarzy. To nowość, bo do tej pory PiS takie reformy torpedował.

 

Drugi ekspert: Modzelewski. W 1993 r. odpowiadał za wprowadzenie w Polsce ustawy o VAT i akcyzie, krytykowano go wtedy za tworzenie niejasnego prawa, przy którym wiele zależy od interpretacji urzędnika i resortu finansów (mówiono o „prawie powielaczowym”). Potem został doradcą podatkowym. Jako ekspert podrzucał posłom poprawki korzystne dla firmy Sodexho, nie informując przy tym, że jego Instytut Studiów Podatkowych pracuje dla Sodexho.

Instytut prof. Modzelewskiego pracował też dla firmy Italmarca należącej do Aleksandra Gawronika. Jednocześnie cały czas był ekspertem sejmowej komisji finansów, która zajmowała się ustawą o zwrocie VAT cudzoziemcom. A tymi przepisami Gawronik był szczególnie zainteresowany – chciał zarabiać na zwrocie podatku VAT. Posłowie z komisji nie byli świadomi, że instytut Modzelewskiego pracuje dla tego biznesmena.

Gdy kilka lat temu Modzelewski był wymieniany jako kandydat Samoobrony na wiceministra finansów, Artur Zawisza z PiS (dziś już poza partią) mówił: – Prof. Modzelewski jest osobą kompetentną, ale z uwagi na aurę, jaka go otacza, raczej nie zaakceptujemy tej kandydatury.

 

To już wiemy, co chce osiągnąć w gospodarce kandydat na „parapremiera”. Dołować gospodarkę: im gorzej, tym lepiej. A jak się nie uda, bo Rybińskiemu się nie udaje, to tylko dla Polski lepiej. Przewrotne podejście do tematu. A Modzelewski będzie lobbował dla różnych lodziarzy.

 

Szpetnie widzi naszą przyszłość Gliński.