Przydupasy Ziobry

 

Europarlamentarzyści żyją sobie, jak pączuszki. Świetnie zarabiają i mogą zatrudnić asystentów – oczywiście za pieniądze unijne. Zwykle poseł ma kilka takich osób do dyspozycji, pełnią różne funkcje: od kierowcy do piszącego przemówienia i ekspertyzy. Często są to ludzie z rodziny.

 

W wypadku Zbigniewa Ziobry mamy ewidentną przesadę. Zatrudnia kilkanaście osób. O ilość przydupasów Ziobry zapytała jego samego Monika Olejnik w Radiu Zet. Europoseł się wahał i wreszcie odparł, iż kilkunastu. Ilu dokładnie? W dalszym ciągu nie wiemy. A czy zna ich nazwiska i funkcje, jakie wypełniają? Też nie wiemy.

 

Z pewnością pobierają dobrą kasę. Ci ludzie pozostają na garnuszku podatników. Czy brukselska misja Ziobry jest aż tak przydatna dla Polski, aby mogli doić on sam (dieta to ok. 2 mln zł za kadencję) i jego przydupasy?

Stryczek dla Ziobry

 

Zbigniew Ziobro złożył na sędziego Igora Tuleyę zawiadomienie do sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego, iż „uchybił godności sprawowanego urzędu i uprawiał publicystykę polityczną”.

 

Ziobro nie zgadza się z tym, że IV RP stosowała „metody stalinowskie”. A jakie? – chciałoby się zapytać. Kaczystowskie? Ależ są tego samego autoramentu. Przesłuchiwać w nocy i trzymać w areszcie „wydobywczym” do skutku.

 

Podobno w dokumencie sędziego, którym postanowił zawiadomić prokuraturę „w jaki sposób przesłuchiwano osoby przewijające się w postępowaniu w sprawie dr. Mirosław G.”, brakuje szczegółowości – podania godzin.

 

Szczególnie w akapitach dotyczących dwóch przesłuchiwanych kobiet: ”W przypadku Dobiesławy L. oraz Janiny P. może budzić wątpliwości prawidłowość samego zatrzymania. Dobiesława L., która została zatrzymana 19.04.2007 r., jak wynika z protokołu, oświadczyła: czuję się niezbyt dobrze, mam wyznaczony termin zgłoszenia się do szpitala dnia 1.05.2007 r. w związku z operacją zastawki aortalnej, natomiast Janina P. poinformowała funkcjonariuszy CBA, że czuje się źle, boli ją klatka piersiowa, zażywa leki, leczy się na nadciśnienie. Pomimo tego, żadna z kobiet nie została zbadana przez lekarza”.

 

Ziobrę ubodło, iż Tuleya napisał: ”Sąd jednoznacznie sygnalizuje, że w toku procesu zarówno część oskarżonych jak i świadków wskazywała, iż w trakcie przesłuchań informowano ich o możliwości zastosowania tzw. aresztów wydobywczych.

 

Ziobro może nie być świadomy, że IV RP wzięta pod lupą, to stryczek na jego karierę polityczną. I dobrze.

Ziobry zemsta za posłańca

 

Zbigniew Ziobro to ma zapłon. Po pół roku od afery taśmowej PSL chce, aby w tej sprawie powołać sejmową komisję śledczą.

 

Dlaczego ma taki spóźniony wytrysk, aby gnębić PSL?

 

A dlatego, że przeszedł mu poseł Andrzej Dąbrowski do PSL i zieje „miłością” do Janusza Piechocińskiego. Ten Dąbrowski to kontakt z Rydzykiem, a Piechociński planuje zbliżenie z mediami redemptorysty.

 

To zemsta Ziobry więc o posłańca i wpływ na Rydzyka, który nie nazywa go już „kochanym złotym chłopcem”. Idzie Ziobro na dno wraz z Solidarną Polską, dlatego bulgocze.